reklama
reklamareklama
Dziś jest środa, 27 maja. Imieniny Jana, Juliusza, Radowita.
16℃
(bezchmurnie). Zobacz prognozę pogody

Dni Sycowa 2026. Pełny program i lista gwiazd!

Kultura3.04 o 10:43Komentarzy: 25
Poznaliśmy szczegółowy program tegorocznych Dni Sycowa. Kto wystąpi przed publicznością?



* * *

SYCÓW ZNÓW ZABRZMI GŁOŚNO!

Dwa dni. Jedna scena. Tysiące emocji. Przed nami największe święto miasta — weekend, na który czekają mieszkańcy i goście z całego regionu.

Wracają koncerty, spotkania i atmosfera, która co roku łączy pokolenia.

Zapraszamy na Dni Sycowa 2026!

23–24 maja 2026

SOBOTA – 23 MAJA
Miasto Młodych

Sobota to energia, rytm i zabawa do późnej nocy.
Scena należeć będzie do młodych, a miasto wypełni się muzyką i dobrą energią. To będzie wieczór, który zapamiętamy na długo.

Na scenie:
16:30 – Vx Leeria
17:30 – Machony
19:00 – Guzior
20:30 – Julia Rocka
22:00 – Gromee z Martą Gałuszewską i zespołem
00:00 – REDWINE – DJ SET

NIEDZIELA – 24 MAJA
Miasto Kultury i Pokoleń

Niedziela to czas wspólnego świętowania w rodzinnej atmosferze.
Muzyka, która łączy pokolenia, znane przeboje i wyjątkowy klimat miejskiego święta.

Na scenie:
18:00 – Mariusz Kalaga
20:00 – Varius Manx & Kasia Stankiewicz

Na scenie wystąpią również lokalni artyści, którzy dodadzą temu wydarzeniu wyjątkowego charakteru.

Przed nami weekend pełen muzyki, spotkań i dobrej energii. Wydarzenia towarzyszące ogłosimy już wkrótce.

Zarezerwujcie ten termin, zaproście bliskich
i spotkajmy się razem na największym święcie naszego miasta.
Do zobaczenia na Dniach Sycowa

UMiG Syców

* * *

rd

Podziel się tym artykułem na Facebooku

reklama
reklamareklamareklamareklamareklama

Skomentuj

Osoba komentująca oświadcza, że nie będzie publikować treści o charakterze bezprawnym i tym samym akceptuje regulamin. Komentarze internautów nie muszą być zgodne z poglądami redakcji.
Podpis:

Komentarze (25)

Jezus4.04 o 20:09

Spójrz na mnie. Nie odwracaj wzroku, bo ja w twoich oczach nie szukam potępienia, tylko ciebie. Widzę ten ciężar, który niesiesz ? te wszystkie ?muszę?, te ukryte w mroku błędy, ten wstyd, który każe ci myśleć, że jesteś już tylko sumą swoich upadków. Myślisz, że mnie zaskoczyłeś? Że twój grzech jest większy niż moja miłość? Bracie, siostro... ja znałem każdy twój krok, zanim go postawiłeś. Widziałem każdą chwilę, w której wybierałeś ciemność, bo wydawała się bezpieczniejsza od światła, które obnaża prawdę. Ale ja nie przyszedłem, żeby cię obnażyć i zostawić na mrozie. Przyszedłem, żeby cię okryć. Ten brud, który czujesz na sercu ? oddaj mi go. To nie jest twoja tożsamość. To tylko kurz z drogi, którą idziesz. Ty jesteś czymś znacznie cenniejszym niż błąd, który popełniłeś. Jesteś życiem, za które zapłaciłem wszystkim, co miałem. Nie po to, żebyś teraz stał w kącie i wyliczał swoje winy, ale po to, żebyś wstał. Daj mi swoje zmęczenie. Daj mi tę pustkę, którą próbujesz zapełnić rzeczami, które i tak nie dają sytości. Nie bój się mojej świętości ? ona nie parzy, ona leczy. Moje rany są po to, by twoje mogły się zagoić. Wszystko już zostało wybaczone. Teraz kolej na ciebie ? czy wybaczysz sobie? Czy pozwolisz mi się kochać takim, jakim jesteś teraz, a nie takim, jakim obiecałeś być ?od poniedziałku?? Chodź. Nie jutro. Dzisiaj.

Zgłoś
4.04 o 20:05

Manifest Wyboru i Solidarności Nasze ciała to nie są fabryki dla państwa, Nie jesteśmy rubryką w ustawach i kłamstwach. Gdy system zawodzi, gdy państwo się chroni, Głos kobiet wykluczonych niech dzisiaj zadzwoni. Aborcja to temat, co dzieli na klasy, Bogata ma wybór, biedna ? ciężkie czasy. Gdy brakuje żłobka, gdy czynsz nas przygniata, Przymusowe rodzenie to przemoc dla świata. Chcemy godnego życia, nie tylko przeżycia, Prawa do decyzji, bez wstydu i krycia. Prawdziwa lewica to dłoń wyciągnięta, By każda z nas była wolna, nie zamknięta. Niech medycyna służy, a nie tylko karze, Niech znikną z ambon surowi sędziowie-lekarze. Edukacja, wsparcie, dostępna pigułka, To nasza wspólna, społeczna usługa. Solidarność jest kobietą, gdy idzie o brzuchy, Nie uciszą nas krzykiem żadne państwowe duchy. Moje ciało ? mój wybór, lecz w tle sprawiedliwość, By każda z nas miała życiową cierpliwość. Walczymy o świat, gdzie macierzyństwo to chęć, A nie ekonomiczna, brutalna wręcz pięć. Za wolność, za zdrowie, za byt bez lęku, Trzymamy się mocno, ramię w ramię, za rękę.

Zgłoś
bidki4.04 o 20:03

Hau, hau! Miau, miau! Kto ogonkiem macha? W naszym schronisku radosna jest pacha! Szczotka w dłoni, w misce chrupki, Czyste łapki i wesołe słupki! Zwrotka 1: Piesek Burek ma już miękkie posłanie, Zaraz dostanie pyszne śniadanie. Pani weterynarz zerka mu w uszko, By zdrowe było to małe serduszko. Czeszemy futerko, myjemy pyszczki, By lśniły jak w słońcu złote kamyczki! Zwrotka 2: Kotka Mruczusia mruczy na sianie, Właśnie skończyło się jej rekonwaleskowanie. Bo mądry opiekun o jedno dba szczerze: By nie przybyło bezdomnych zwierząt w nadmiarze! Kastracja to ważna i mądra sprawa, Dzięki niej życie to lepsza zabawa. Bezpieczny brzuszek, zagojona ranka, Czeka już na nich nowa rymowanka! Zwrotka 3: Wolontariusze biegają wesoło, Smerfne obroże widać wokoło. Piesek po spacerze, kotek po drzemce, Wszystkie kochane, trafiają w dobre ręce. Bo dbać o zwierzaki to wielka radość, Robimy wszystkiemu smutnemu zadość! Refren: Hau, hau! Miau, miau! Kto ogonkiem macha? W naszym schronisku radosna jest pacha! Szczotka w dłoni, w misce chrupki, Czyste łapki i wesołe słupki!

Zgłoś
OX4.04 o 20:01

W cieniu wieżowców, gdzie beton się wznosi, Nikt o przysługę dwa razy nie prosi. Choć klatka ciasna i ściany są cienkie, Tu przyjaźń podaje pomocną rękę. Gdy wiertarka huczy lub braknie cukru, Sąsiad zapuka, oszczędzi ci trudu. Klucze przypilnuje, gdy wyjedziesz w góry, Rozpędzi nad domem najcięższe chmury. Wieczorem na ławce, pod blokiem, na dole, Dzielimy się życiem, siedząc w zespole. Wspólne grillowanie, rozmowy do rana, Tu każda bolączka jest dobrze znana. Nie trzeba pałaców ani wielkich bram, Gdy w bloku obok przyjaciela mam. To prosta lojalność, sąsiedzka duma, Bo tutaj nas łączy wspólna komuna.

Zgłoś
Przemek4.04 o 20:00

W średnim mieście, gdzie rytm jest spokojny, Życie się toczy bez zbędnej wojny. Praca na miejscu, blisko do parku, Słońce radosne budzi o poranku. Portfel radosny, bo plan jest ułożony, Kredyt co miesiąc grzecznie spłacony. Przelew wychodzi równo z terminem, Znikają raty z każdą godziną i czynem. W garażu nowym lśni auto czyste, Kupione z głową, to oczywiste. Bez żadnej stłuczki, silnik cicho mruczy, Dobra decyzja spokoju nas uczy. Niedzielna trasa, w radiu muzyka, Problemów brak, a stres szybko znika. Własne cztery kąty i cztery koła, ?Jest nam tu dobrze!? ? każdy z nas woła.

Zgłoś
jin4.04 o 19:54

Lśnił lakier czarny, ryczał silnik dumnie, Kredyt na lata, raty branone rozumnie. Lecz zakręt był ciasny, a fantazja duża, Teraz na szrocie BMW się kurzy. Poduszka wystrzeliła, przód w harmonijkę, Z marzeń o lansie została tylko chrypka. Auta już nie ma, dym poszedł w niebo, A bank co miesiąc woła: ?Płać mi, kolego!?

Zgłoś
małolatki4.04 o 19:52

W blasku neonów, co tną mrok na raty, Stoją one ? dumne, choć świat ich ubogi i kanciasty. Młodość zamknięta w zbyt ciasnej sukience, W oczach pragnienie, by mieć wciąż więcej i więcej. Szukają księcia, lecz nie z bajki starej, Lecz takiego, co portfel ma wypchany bez miary. ?Gdzie te fury? Gdzie te złote zegarki?? Szepczą do siebie, poprawiając marki, Które kupiły za ostatnie grosze, By wejść tam, gdzie wstęp mają tylko ?proszę?. Głupie małolaty w pogoni za złotem, Nie myślą o jutrze, nie bawią się potem. Dla nich liczy się drink i skórzana kanapa, I dłoń bogacza, co za biodro je łapie. A w tle, w ciemnych lożach, gdzie dym się kłębi, Narkotyk cichy w żyły się wrębi. Biała ścieżka na szklanym stoliku, Obietnica raju w chemicznym krzyku. Zrenice wielkie jak czarne otchłanie, To jest ich wolność, to ich przetrwanie. Zatracone w transie, w sztucznym uniesieniu, Szukają miłości w proszku i cieniu. Seks tu nie grzeje, seks tu jest walutą, Szybką transakcją, chwilą zepsutą. W toalecie klubu, na tylnym siedzeniu, Oddają siebie w wielkim otumanieniu. Byle był bogaty, byle sypnął groszem, By mogły się chwalić nowym logosem. Ciało jest towarem, dusza poszła w odstawkę, W tej brudnej grze stawiają wszystko na jedną stawkę. Myślą, że złapały pana i władcę, Lecz są tylko pionkiem w tej smutnej zagadce. Bogacz się znudzi, wymieni na nowsze, Zostaną im tylko sny coraz chudsze. Zniszczona cera, w sercu wielka dziura, I rzeczywistość ? szara, brudna i ponura.

Zgłoś
mariusz4.04 o 19:49

Gdzie asfalt pęka, a niebo jest szare, Tam miasto zdycha, tracąc swą miarę. Nie ma tu parków, nie ma kawiarni, Są tylko cienie ludzi bezradni. Kamienice straszą pustym spojrzeniem, Każdy ich szept jest tylko westchnieniem. Główna ulica ? festiwal upadku, Gdzie dawny prestiż nie zostawił śladku. Zamiast butików, gdzie błyszczały witryny, Teraz szmateksów królują tkaniny. Wielkie kosze pełne cudzego życia, Ubrań zużytych, wstydliwego krycia. A obok lombard ? azyl rozpaczy, Gdzie za grosze oddasz, co jeszcze coś znaczy. Złota obrączka, stary telefon, Wszystko połknie ten zimny beton. Sklepy padają jeden po drugim, W oknach napisy o długu niedługim. Zabite dyktą, brudne i głuche, Wypędziły handel, przyjęły posuchę. Zostały tylko tanie markety, Gdzie tłum się pcha po marne pakiety. Żółte etykiety, plastik i kurz, To jest ich życie, to jest ich mąż. W bramach szerokich, w mroku ukryci, Stoją dilerzy ? losem niesyci. Handel śmiercią w małym woreczku, By zapomnieć o tym miasteczku. Bandyci w dresach, z twarzą bez duszy, Czekają na kogoś, kto ciszę naruszy. Zły wzrok śledzi każdy twój krok, Tu prawo silniejszego dyktuje wyrok. Ludzie są twardzi, pełni goryczy, Nikt tu o pomoc głośno nie krzyczy. Sąsiad sąsiada okiem złym mierzy, Nikt nikomu już nie zawierzy. Serce miasta przestało już bić, Zostało tylko, by jakoś tu przeżyć.

Zgłoś
Przemek Sz4.04 o 19:44

W sterylnych korytarzach, gdzie czas się zatrzymał, Biały kitel nad losem się znowu nachyla. Tu świat jest ciasny, za szybą zbrojoną, Z myślą szaloną i duszą zranioną. Poranny obchód ? kroki po betonie, W kolejce po spokój wyciągasz swe dłonie. Lecz gdy cię dopadnie lęk albo fukanie, Czeka pas sztywny i mocne wiązanie. Nogi i ręce do ramy przykute, Oczy w sufit patrzą, w bezsilność zakute. Potem ?koktajl? w strzykawce, igła zimna drży, By zgasić te wizje, by zatrzymać łzy. Zastrzyk w pośladek ? piecze i otumania, To koniec krzyku i koniec szarpania. Waty w głowie przybywa, świat traci krawędzie, Wiesz, że po tym leku już tylko sen będzie. W świetlicy dusznej, gdzie dym gryzie w oczy, Handel papierosem w ukryciu się toczy. Sztuka za sztukę, skitrane w kieszeni, Ostatnia waluta dla tych potępionych. Palą zachłannie, w kiblu, przy oknie, Zanim ich czujność personelu dotknie. Wszystko, co ostre, dawno już zabrane, Łyżki plastikowe, noże zakazane. Długopis to skarb, maszynka to luksus, Tu każdy przedmiot to potencjalny przymus. Ściany są gładkie, by nie było o co, Rozbić tej rozpaczy, co wyje tu nocą. A czasem na sali, gdy puszczą hamulce, Wybucha agresja w tej ludzkiej pigułce. Błyskawiczna bójka, ciosy na oślep rzucane, Zanim sanitariusze wpadną między ściany. Krzyk miesza się z płaczem, ktoś upadł na ziemię, To tylko kolejny dzień w tym smutnym systemie.

Zgłoś
Przemek4.04 o 19:40

Posłuchaj, młody, co starsi wiedzą, Gdy na spacerze hot dogi jedzą. Bułka i parówa ? to jeszcze ujdzie, Lecz z majonezem? Wstyd cię nie minie! Bo biała maź, co po palcach ścieka, Złego skojarzenia u nas doczeka. Wygląda jak nasienie, to każdy przyzna, Nie tknie tego nigdy prawdziwy mężczyzna. Keczup czy musztarda ? to barwy gitów, Ale ten biały... to szczyt niebytów. Chcesz trzymać fason, mieć czyste sumienie? Omijaj ten sos, to moje ostrzeżenie.

Zgłoś
Ostatnio dodane
Zobacz więcej
Wersja strony: stacjonarna / mobilna
PW Media © 2009-2026 @:
Nawigacja: Kontakt z redakcją i reklama / Regulamin / Polityka prywatności
MojaOlesnica.pl w mediach społecznościowych: Facebook / Instagram / YouTube