
zdj. ilustr.
Jak wynika z przesłanej korespondencji, skarga dotyczy kursu z 11 lipca 2026 roku, który rozpoczął się o godz. 22 z Dworca Głównego PKS we Wrocławiu. Pasażerka przekazała, że posiada trzy bilety z tego kursu oraz kontakty do trzech osób, które - jak twierdzi - były świadkami zdarzenia.
Według jej relacji, problemy rozpoczęły się już na początku podróży. - Kierowca od samego początku był opryskliwy i agresywny słownie - napisała w skardze. Jak wyjaśnia, miało to dotyczyć sposobu, w jaki odpowiedział na pytanie o cenę biletu.
Kobieta opisuje, że wraz z koleżanką zajęła miejsca w pierwszym rzędzie autobusu. Twierdzi, że mimo spokojnej rozmowy usłyszały polecenie ze strony kierowcy. - Mamy ze sobą nie gadać, mamy być cicho i mamy nie rozmawiać i już! - relacjonuje słowa kierowcy.
Jak podkreśla pasażerka, nie zakłócały porządku. - Rozmawiałyśmy cicho, nie krzyczałyśmy, nie używałyśmy wulgaryzmów, a mimo to zachowanie nasze nie podobało się kierowcy - napisała.
Według kobiety, w dalszej części przejazdu kierowca miał zwrócić się do nich słowami: "To jest moje ostatnie ostrzeżenie".
Jak wynika z jej relacji, po dojechaniu na przystanek Galeria Dominikańska autobus został zatrzymany, a kierowca wyłączył silnik. - Dopóki nie przysiądziemy się, nie zmienimy miejsca, on dalej nie pojedzie - relacjonuje pasażerka.
Kobieta twierdzi, że postój trwał około 10–12 minut. W tym czasie zadzwoniła na numer alarmowy 112. - Dyspozytor poinformował mnie, że takie rzeczy zgłasza się do straży miejskiej. Wybrałam numer na straż miejską, ale niestety nie dodzwoniłam się, gdyż numer był cały czas zajęty – napisała.
Według relacji pasażerki autobus ruszył dopiero po tym, gdy kierowca usłyszał prowadzoną przez nią rozmowę telefoniczną. W dalszej części skargi kobieta zarzuca kierowcy celowe ustawienie bardzo niskiej temperatury klimatyzacji.
- Kierowca jadąc dalej nastawił celowo i złośliwie klimatyzację w autobusie na 16 stopni, narażając pasażerów na utratę zdrowia. Odpalił wszystkie dmuchawy na maksa. Siedziałam z przodu i widziałam doskonale, jaka temperatura jest ustawiona i było nam wszystkim po prostu zimno - napisała.
Pasażerka twierdzi również, że autobus poruszał się z niewielką prędkością. _ Kierowca poruszał się z prędkością około 50 km/h i nie przyspieszał, pomimo iż mógł, bo nie znajdował się w terenie zabudowanym z ograniczeniami prędkości - czytamy w skardze.
Jak podkreśla autorka wiadomości, z obawy o dalszy przebieg sytuacji nie wysiadła na przystanku, na który kupiła bilet. - Ze względu na jego zachowanie nie dojechałam do przystanku, za który zapłaciłam bilet, to jest na Wojska Polskiego w Oleśnicy, gdyż bałam się o to, co on może zrobić i do jakich kroków się posunąć. Dlatego opuściłam autobus z pozostałymi pasażerami na placu Zwycięstwa w Oleśnicy - napisała.
Na zakończenie swojej skargi zwróciła się do przewoźnika o podjęcie działań wobec kierowcy. - Bardzo proszę o wyciągnięcie odpowiednich konsekwencji wobec kierowcy tego autobusu, gdyż zachował się skandalicznie, prowadząc autobus, który jest publicznym środkiem transportu, i ograniczał prawa pasażerów - zakończyła.
Redakcja portalu MojaOlesnica.pl zwróciła się do Polbus PKS Sp. z o.o. z prośbą o odniesienie się do zarzutów przedstawionych przez pasażerkę. Czekamy na odpowiedź.
rd
Komentarze (21)
młode dziwewuchy Ania dostały zjobkę w autobusie i są w szoku myślały chyba że są w restauracji.
Zgłośnie można mieć prentensji do kierowcy próbował się skoncentrować na jeździe powiedział że rozmowy to z tyłu i jeszcze porządnie włączył klimę nauczcie się wreszcie że kierowca odpowiada za ludzi i za atobus a nie każdy lubi się ładnie uśmiechać jak mu włażą na łeb roszczeniowi ludzie jak by był taki to ładny uśmiech w restauracji amerykańskiej pseudo restauracji to sobie został kierowcą.
Zgłośdobrze jeździ tym autobusem? uprzejmi kierowcy to są w warszawie ale jest ich mało
ZgłośNastaw jeszcze policzek bo bidok może być zmęczony hehe Niech jeszcze splunie w twoim kierunku ... Wybrał sobie taką a nie inną pracę i musiał się liczyć z tym , że ludzie są różni i trzeba umieć sobie poradzić z sytuacjami stresującymi . Widocznie się nie nadaje do tej pracy. Pasażerowie boją się pytać o cokolwiek bo niewiadomo jak zareaguje .
ZgłośTaki czarny Pan podobny trochę do Roma? Mi się z nim bardzo dobrze jeździ.
ZgłośKolejna informacja o zbiórce na tym portalu. Kwestia czy w polskiej publicznej służbie zdrowia jest tak źle czy na waszych uczuciach bazują różne dziwne fundacje. Ostatnia super zbiórka zebrała ponad 200 mln złotych. Tylko jest małe ale . media ujawniły, że przed ta rekordową zbiórką beneficjent otrzymywał tylko 24 % z zebranej kwoty. resztę pochłaniała administracja i koszty zarządu. Czyli tylko co czwarta złotówka trafiała do chorego. Może czas podejść do tego systemowo. Czy wspierać administracje i zarząd tych fundacji czy świadczyć pełne usługi. Bo mam wrażenie, że najlepiej na tym wychodzą prezesi oraz zarządy tych fundacji. A jest ich tysiące.
ZgłośSą różne sytuacje. Kilkakrotnie jadąc ta trasą widziałam jak pasażerowie gadali jak najęci ale również kierowcy ze słuchawkami nadawali tak że pół autobusu słyszało...nadawali na żony, kolegów i przełożonych. Zwróciłam panu uwagę że jak mu nie odpowiada taka praca można zmienić. Na współpasażerów też reaguję...ale faktycznie nieraz ciężko dojechać
Zgłoś
















