Dlaczego goście z lasu odwiedzają Oleśnicę? Nadleśnictwo wyjaśnia
Aktualnościdzisiaj o 07:00Komentarzy: 13
Łoś, lisy, a nawet dziki w ostatnim czasie odwiedziły Oleśnicę
Głód i ciekawość przyciągają zwierzęta do miasta
Niskie temperatury i utrzymująca się pokrywa śnieżna to dla saren, dzików czy lisów prawdziwe wyzwanie. - One są ciekawskie i przede wszystkim w okresie, kiedy jest duża pokrywa śniegu i silny mróz przez kilka dni, one po prostu szukają jedzenia - wyjaśnia Weronika Orszulak, rzeczniczka prasowa Nadleśnictwa Oleśnica Śląska.
Nasze rozmówczyni kategorycznie jednak ostrzega przed jedną rzeczą: nie dokarmiajmy zwierząt w mieście. Choć intencje mieszkańców bywają dobre, takie działanie przynosi więcej szkód niż pożytku. - Jest to po prostu dla nich niebezpieczne, jak i dla ludzi - podkreśla.
Co zrobić, gdy spotkamy gościa z lasu na swojej posesji?
Jeśli dzik lub lis trafi na nasz ogrodzony teren i nie potrafi znaleźć wyjścia, kluczowe jest zachowanie spokoju i umożliwienie mu ucieczki. Leśnicy radzą, aby otworzyć furtkę lub bramę, a następnie wycofać się.
- Oddalmy się wtedy na bezpieczną odległość, na przykład pójdźmy do domu, tak aby zwierzę mogło zbadać teren i spokojnie znaleźć wyjście - radzi Weronika Orszulak.
Kogo powiadomić o gościach z lasu?
Częstym błędem jest dzwonienie do nadleśnictwa w każdej sprawie związanej z dziką naturą. Tymczasem podział kompetencji jest jasny i zależy od miejsca zdarzenia. Zwierzę w mieście na posesji należy zgłosić w lokalnym urzędzie miasta lub gminy. Zwierzę ranne lub w tarapatach, ale w lesie - to już kompetencja danego nadleśnictwa. A jeśli sytuacja jest niebezpieczna, powinniśmy zadzwonić na numer alarmowy 112.
- Jeśli natrafimy na dzikie zwierzę w mieście, należy przede wszystkim zachować ostrożność, bo przecież takie zwierzę może czuć się spłoszone - przypomina rzeczniczka. Szczególną czujność należy zachować, gdy zwierzę zachowuje się nietypowo.
Wypadki drogowe - obowiązki kierowcy
Zima to także trudny czas na drogach, gdzie dochodzi do kolizji z leśną zwierzyną. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, kierowca, który potrącił zwierzę, ma obowiązek zapewnienia mu pomocy. Nie oznacza to jednak konieczności opatrywania rany osobiście, lecz niezwłoczne zawiadomienie odpowiednich służb: policji lub lekarza weterynarii.
Warto zapamiętać, że za usunięcie martwego lub rannego zwierzęcia z jezdni odpowiada zarządca drogi oraz gmina, a nie leśnicy.
Podsumowując, najlepszą pomocą, jaką możemy zaoferować naszym "dzikim sąsiadom", jest spokój, zachowanie dystansu i reagowanie tylko wtedy, gdy sytuacja faktycznie tego wymaga. Dbając o bezpieczeństwo zwierząt, dbamy przede wszystkim o własne.
rd
Komentarze (13)
Las to dom dzikow, ale w tym domu strzelają miśliwi, tego dziki nie doświadczą w pobliżu zabudowań miasta i wsi więc tam są bezpieczne.
ZgłośBysio to czyta i ma déj? vu jak z Bałkanów. Zima, śnieg po kolana, a zwierzyna schodzi do miast, bo głód nie zna granic ? tak samo było, gdy trasa wiodła Sarajewo?Belgrad?Zagrzeb. W Sarajewie lisy kręciły się po podwórkach jak cisi obserwatorzy, w Belgradzie dziki wchodziły pod bloki, a w Zagrzebiu sarny potrafiły stanąć na środku drogi i patrzeć prosto w reflektory. Bysio pamięta zasadę z tamtych lat: spokój, dystans, nie dokarmiać ? bo ciekawość i panika to najgorsza mieszanka. Otworzyć bramę, zrobić miejsce, nie grać bohatera. Na drogach było podobnie: jak coś wyskoczyło z lasu, zatrzymać się, zadzwonić, nie kombinować. Bałkany nauczyły jednego ? improwizacja ma sens tylko wtedy, gdy nie pogarsza sprawy. Zwierzę to nie rekwizyt, tylko sąsiad w kryzysie. A skoro o wspomnieniach mowa ? już niedługo startuje kanał na YouTube ?Spowiedź Bysia?. Bez lukru: historie z lat 1985?2006, trasy, zimy, miasta i decyzje, które ważyły więcej niż śnieg na dachu. Będzie o ludziach, zwierzętach i tym, dlaczego czasem najlepszą pomocą jest po prostu? zejść z drogi.
Zgłoś










