Próbował udusić żonę za pomocą przedłużacza! Sąd nie miał wątpliwości
Aktualnościwczoraj o 07:00Komentarzy: 26
fot. KPP Oleśnica
Do przerażających scen doszło w jednym z domów jednorodzinnych w gminie Twardogóra. 6 lipca zeszłego roku 61-letni mężczyzna niespodziewanie rzucił się na swoją żonę próbując odebrać jej życie. Tylko dzięki niezwykłej odwadze i desperacji kobiety nie doszło do tragedii. Pikanterii dodaje fakt, że rzekomo mężczyzna miał domagać się od kobiety alkoholu.
Na miejscu po chwili zjawiła się policja. - Był zwykły poranek. Nic nie wskazywało na to, że wkrótce w domu spokojnej na co dzień rodziny rozegra się dramat. 61-letni mężczyzna i jego żona rozpoczęli dzień jak zawsze. Kobieta zajmowała się codziennymi obowiązkami. Mężczyzna krzątał się po domu w milczeniu. Wszystko zmieniło się tuż przed godzinami południowymi. Kiedy kobieta weszła do salonu, mąż niespodziewanie zaatakował. Jego twarz miała być napięta, a ruchy gwałtowne. Nie padło ani jedno ostrzegawcze słowo – tylko nagły atak - relacjonowali mundurowi.

- Według ustaleń, napastnik zaatakował nagle i z zaskoczenia. Kobieta walcząc o każdy oddech, zdołała wyrwać się z jego rąk i w ostatniej chwili uciekła do innego pokoju. Tam zaryglowała drzwi swoim ciałem i roztrzęsiona, drżącymi dłońmi wybrała numer alarmowy. Błagała o pomoc. Była przerażona, bała się o swoje życie. Każda sekunda była na wagę złota. Policjanci zjawili się na miejscu błyskawicznie. Sytuacja była napięta. Mężczyzna stawiał opór i nie chciał podporządkować się poleceniom mundurowych. Był pobudzony i agresywny. Musieli użyć siły, aby go obezwładnić. Dopiero po chwili udało się go unieszkodliwić i odciągnąć od przerażonej kobiety - czytamy w komunikacie policji.
- W trakcie przesłuchania nie potrafił racjonalnie wyjaśnić swojego zachowania. Z jego strony padły nielogiczne tłumaczenia i chaotyczne odpowiedzi areszcie - dodali mundurowi.
- Marek O., lat 61, podejrzany jest o czyn z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 160 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k., a mianowicie o to, że w dniu 6 lipca 2025 roku, działając w zamiarze pozbawienia życia swojej żony, usiłował dokonać jej zabójstwa poprzez duszenie jej kablem od przedłużacza przy jednoczesnym kierowaniu wobec niej gróźb pozbawienia życia. W rezultacie spowodował u pokrzywdzonej obrażenia w postaci wybroczyn krwawych w spojówkach oka prawego i lewego, podbiegnięć krwawych i otarć naskórka na szyi oraz podbiegnięć krwawych na ramieniu i łokciu prawym, które to obrażenia naruszyły czynności narządów ciała i rozstrój zdrowia pokrzywdzonej na okres poniżej dni siedmiu, ale jednocześnie, z uwagi na sposób działania sprawcy, naraziły ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Sprawca nie osiągnął swojego celu z uwagi na postawę pokrzywdzonej, która podjęła skuteczną obronę, co doprowadziło do utraty równowagi przez Marka O. i co pozwoliło pokrzywdzonej na wypchnięcie go z kuchni i następnie na zablokowanie drzwi do tego pomieszczenia. W trakcie przesłuchania w charakterze podejrzanego Marek O. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu zaprzeczając jednak w swych wyjaśnieniach, że miał zamiar pozbawienia życia swojej żony oraz że groził jej pozbawieniem życia. Dodał, że założenie kabla na szyi żony to była forma żartu - precyzowała Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. Akt oskarżenia skierowała oleśnicka jednostka.
Niedawno w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu zapadł nieprawomocny wyrok, od którego stronom przysługuje prawo do złożenia apelacji. Marek O. został uznany winnym usiłowania zabójstwa żony. Skazano go na dziesięć lat pozbawienia wolności, a w poczet kary zaliczono dotychczasowy jego pobyt w areszcie. Do tego ma się leczyć z alkoholizmu. Żonie na zapłacić 5 tysięcy złotych za doznaną przez nią krzywdę. Ponadto został zwolniony od kosztów sądowych.
rd
Komentarze (26)
Są Są... dalej co weekend...tylko w okrojonym składzie. Pytanie do ekspertów- myślicie ze żona będzie czekać na Marka 10lat? Czy będzie szukać innego adoratora?
ZgłośAle o tym , że facet nie miał na piwo pieniędzy przecież pisaliście w poprzednich artykułach..... Pieniądze te zarobił swoją pracą,a małżonka mu je porostu przywłaszczyła/ ukradła. Tego kabla co na szyję zakładał też nikt nie widział. A gościu sam potem był w szoku jak zobaczył mundurowych i motał się w zeznaniach. Mógł iść do sklepu i wziąść na tzw. zeszyt ale upomniał się o swoje..... wypił by sobie chłop te dwa /trzy piwa w niedzielę i nie byłoby sprawy.....do pracy i tak nie szedł
Zgłośsuper artykuł zwłaszcza koniec z poprawną polszczyzną "Żonie na zapłacić 5 tysięcy złotych za doznaną przez nią krzywdę".
ZgłośNie zgwalcil jej, to pomówienia. Zeby tylko w rzad uderzyc, ze niby patologia w policji.
ZgłośOj tam. Policjant w Piasecznie na policyjnej popijawie zgwałcił policjantkę. W ramach partnerstwa.
ZgłośNo słuchaj, ja nie twierdzę, że Marek O. zaplanował numer życia jak strateg szachowy. Nie mówię, że wszystko było dokładnie przemyślane. Bysiu widział w życiu znacznie bardziej absurdalne numery, jeżdżąc po województwie dolnośląskim swoim Mercedesem ?kabanem? na zamówienie z silnikiem V9. Widziałem ludzi kombinujących tak, że nawet scenarzyści kabaretów się pod tym podpisaliby. Kogut w torbie, kot w smokingu, pijak tańczący polkę na stole ? i myślisz sobie: ?no spoko, to chyba niemożliwe?. A ja byłem tam, patrzyłem i wiedziałem: takie rzeczy się zdarzają, i trzeba reagować natychmiast, zanim ktoś nie zrobi krzywdy sobie albo innym. Tak samo tutaj ? czy Marek O. planował, czy nie, efekt był poważny. Można się spierać, że ?to tylko wybryk?, że lokalna społeczność kiedyś machnęłaby ręką. Jasne. Ale czasy się zmieniły i policja ma obowiązek reagować. Tak samo jak ja kiedyś reagowałem na numery w domach publicznych: bez filozofii, bez wahania, z zimną krwią i pełną świadomością absurdu sytuacji. Więc nie chodzi o to, że twierdzę, że facet był mistrzem planowania. Chodzi o to, że Bysiu widział w życiu numery, które nawet najbardziej fantazyjny kabaret by odrzucił, i wiem, kiedy sytuacja wymaga akcji. Dlatego tu też reakcja była słuszna ? choć oczywiście moglibyśmy rozmawiać o tym, jak kiedyś w ogóle nikt by nie ruszył palcem.
ZgłośCzekaj. Czy ja Ciebie dobrze i do końca zrozumiałem. Twierdzisz ,że Marek O. odstawił numer życia? Wszystko dokładnie zaplanował i przemyślał? I kara mu się należy,???? Bo ja jestem innego zdania ...To wybryk jakich wiele , może nie w jego życiu ale w takiej lokalnej społeczności..... przecież jeszcze dekadę temu .....nic by z tego nie było....A trzy dekady temu to nawet nikt interwencji by nie podjął
Zgłoś










