Tu jest więcej imigrantów niż w Paryżu! Tak zmienia się nasza rzeczywistość
Aktualnościdzisiaj o 08:01Komentarzy: 18
Kępno to rozwinięta gmina położona tuż przy granicach powiatu oleśnickiego, którą - według oficjalnych danych - zamieszkuje ponad 25 tysięcy osób. To zaplecze wielu firm, głównie z branży meblarskiej. W ostatnich dniach wymieniana jest jako "polskie centrum wielokulturowości".
- Gmina Kępno jest bardziej wielokulturowa niż Paryż. Dzisiaj mała polska miejscowość, gdzie jest mała fabryka mebli, duża rzeźnia, duże gospodarstwo rolne, potrafi ściągnąć kilka tysięcy obcokrajowców - ocenił w trakcie wywiadu Jakub Dymek, polski dziennikarz i kulturoznawca.
- Kępno jak Paryż? Tak właśnie określił nas w telewizyjnym wywiadzie Jakub Dymek, mówiąc o wielokulturowości i napięciach społecznych w Polsce. Według niego gmina w rodzaju Kępna jest bardziej różnorodna niż stolica Francji - i to właśnie tutaj widać, jak zmienia się Polska - ocenia jedno z kępińskich stowarzyszeń.
Z kolei jak podaje "Radio Poznań", o ile w dużych miastach to nikogo nie dziwi, to jednak w niespełna 15-tysięcznym miasteczku - już tak. A obcokrajowców przyciąga do gminy praca - w przemyśle meblarskim, bo Kępno i okolice to zagłębie meblarstwa w Polsce.
- Działa tu kilkadziesiąt zakładów produkcyjnych. Do Kępna do pracy przyjeżdżają więc mieszkańcy wielu narodowości. Najwięcej jest Ukraińców, ale na ulicy można spotkać także obywateli Kirgistanu, Gruzji, Chin, Egiptu, Butanu, Filipin, Nepalu czy Kolumbii - czytamy na stronie radiopoznan.fm.
- Według oficjalnych danych w gminie Kępno mieszka ponad 2 tysiące obcokrajowców. Są to osoby mające stały lub tymczasowy meldunek. Jak mówi burmistrz Kępna Piotr Psikus - taka liczba obcokrajowców oznacza większe potrzeby lokalowe. Poziom cen mieszkań na wynajem w Kępnie jest porównywalny do cen w dużych miastach. Burmistrz dodaje, że obcokrajowcy zadomowili się w Kępnie. W niedzielę - jak mówi - odbywają się msze św. po ukraińsku, hiszpańsku i angielsku - informują dziennikarze.
Przykład Kępna pokazuje, że migracja nie jest zjawiskiem dotyczącym wyłącznie wielkich metropolii. Coraz częściej to właśnie mniejsze miasta i gminy stają się miejscem spotkania różnych kultur, języków i tradycji. Dla samorządów oznacza to nowe wyzwania związane z mieszkalnictwem, edukacją czy integracją społeczną, ale jednocześnie stwarza szansę na rozwój lokalnej gospodarki i uzupełnienie braków kadrowych na rynku pracy. Ostatecznie to od umiejętności budowania wzajemnego szacunku i współpracy zależy, czy różnorodność stanie się źródłem napięć, czy też jest impulsem do dalszego rozwoju lokalnej społeczności.
rd
Komentarze (18)
Jak widac emigranci pracuja tam gdzie Polacy nie chca, tak jak my jedziemy do pracy do Niemiec, Angli,Irlandi, Szwcji czy Norwegi, Francji lub Stanow i jakos tutaj nikt nie mowi zeby nas z innych krajow wywalali a tez jestesmy emigrantami i tez nie wszyscy pracuja tylko zyja tam z zasilkow. No ale my to narod wybrany. Fajnie, ze Kepno podchodzi pozytywnie do zmian cieszy tez to ze msze sa w innych jezykach, brawo.
ZgłośPrzeczytawszy mam wierzyć, że imigranci to same plusy, potężny rozwój kraju i kompletnie żadnych minusów.
ZgłośPoruczniku Borowicz czekamy na ciebie przy niemieckiej szosie na twoje złotówki
ZgłośHumor Niemieckidzisiaj o 08:53Ludzie ! To nie pracujący imigrant jest problemem. To tak jak homoseksualista nie jest problemem a wojujący homoś propagujący za pieniądze lgbt+. To nie ateista jest problemem a wojujący ateista to problem. To nie Arab jest problemem a wojujący islamista stanowi zagrożenie dla Polski
ZgłośCi ludzie przyjechali tu PRACOWAĆ, A NIE CZEKAĆ NA SOCJAL!!! My też jeździmy do zachodnich krajów do pracy bo tam są wyższe stawki. I tyle
ZgłośA lewacka redakcja oczywiście uśmiechnięta... I dalej usuwacie niewygodne komentarze.. żałosne lewackie zagrania xd
Zgłoś













