Oleśnica to mój dom. Enrique Sancho Pereg podsumowuje 10 lat życia w Polsce
Ciekawostkidzisiaj o 07:00Komentarze Facebooka
Piotr Paszkowski, MojaOlesnica.pl: Witaj Enrique, przedstaw się proszę naszym czytelnikom i powiedz kilka słów o sobie.
Enrque Sancho Pereg: Dzień dobry wszystkim czytelnikom MojaOlesnica.pl. Dziękuję, Piotrku, za propozycję tego wywiadu. To dla mnie ciekawe ćwiczenie refleksyjne po dziesięciu latach spędzonych w Oleśnicy i w przełomowym momencie mojego życia. Nazywam się Enrique Sancho Pereg i jestem artystą, projektantem i architektem urodzonym w Bilbao, w Kraju Basków w Hiszpanii. Przyjechałem do Oleśnicy w 2016 roku między innymi po to, aby ukończyć pracę doktorską z architektury na temat modeli fizyczno-wirtualnych. Moja praca zawodowa obejmuje trzy odrębne, ale ściśle ze sobą powiązane obszary: aspekt pedagogiczny, produkcyjny i badawczy.
Co skłoniło Cię do przyjazdu do Oleśnicy, kiedy to nastąpiło?
Ponad dziesięć lat temu, mieszkając jeszcze w Barcelonie, zdecydowałem się na przeprowadzkę z Hiszpanii do kraju, który stanowiłby wyzwanie osobiste i zawodowe. Moim pierwszym wyborem były Chiny i przez kilka lat uczyłem się nawet chińskiego w oficjalnej szkole językowej w Barcelonie. Odrzuciłem jednak tę opcję po obserwacji doświadczeń kolegów architektów w Chinach i ich zmęczenia tamtejszymi warunkami życia. Następnie zwróciłem uwagę na Europę Północną, a konkretnie na Finlandię. Uważam ją za interesujący kraj i źródło bardzo atrakcyjnego modelu społecznego i architektonicznego. Plan zmienił się, gdy San Sebastián i Wrocław zostały Europejskimi Stolicami Kultury. Między innymi prowadziłem pracownię artystyczną-galerię i nawiązaliśmy kontakt z wieloma polskimi artystami, przede wszystkim z Olą Wałaszek, obecnie moją partnerką w pracowni Forma Otwarta Oleśnica, którą prowadzimy na Rynku przy okazji festiwalu OFCA, organizowanego przez mojego dobrego przyjaciela Tomka Czyżewskiego i mojego dobrego kolegę, artystę wizualnego Marcina Mrowickiego. Po kilku wizytach w Polsce przekonałem się, że to właściwy kraj dla mnie. Byłem zafascynowany ludźmi, kulturą, krajobrazami i architekturą. To było prawdziwe objawienie. Decydującym czynnikiem był również rozwój społeczno-ekonomiczny kraju. Duże znaczenie miało także strategiczne położenie i łatwość połączenia z Hiszpanią. Skontaktowałem się również z czołowym ekspertem w dziedzinie skanowania 3D w Europie, moim mentorem, profesorem Jackiem Kościukiem, architektem i archeologiem, co znacznie wzmocniło moją decyzję.
Czym zajmowałeś się w Oleśnicy przez te lata?
Początkowo spędzałem tyle samo czasu w Polsce, co w Hiszpanii. Moja praca zawodowa koncentrowała się na tworzeniu modeli do wystaw w Hiszpanii: muzeów, fundacji, biennale architektury i innych instytucji. Projektuję również scenografie do oper oraz wszelkich projektów wymagających umiejętności artystycznych i technicznych związanych z projektowaniem przestrzennym, scenografią, modelowaniem 3D i fabrykacją. Nie przestałem jednak malować i nadal pracuję z klientami nad obrazami oraz muralami.
Najpierw w Polsce koncentrowałem się na projektowaniu i badaniach naukowych. Stopniowo zacząłem spędzać więcej czasu w Polsce niż w Hiszpanii. Miałem okazję współpracować przy projektach edukacyjnych, w szczególności przy projekcie Mateusza Góry „Sky Blue”. Projekt ten dostarcza wiedzy, której konwencjonalna edukacja nie jest w stanie przekazać ze względu na szybkie tempo rozwoju technologicznego: programowania, elektroniki, robotyki, projektowania cyfrowego i fabrykacji. Lubię myśleć, że wszystko, czego nauczyłem się w tej szkole, było proporcjonalne do tego, co mogłem wnieść jako dydaktyk.
W studiu Forma uczyłem również projektowania graficznego, projektowania kreatywnego i języków obcych. To właśnie w Polsce rozpocząłem swoją karierę jako nauczyciel języków obcych — prywatnie, stacjonarnie i online — w Between – Mała Brytania, gdzie rozwijany jest bardzo ciekawy projekt edukacji alternatywnej, a także w I Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Oleśnicy, gdzie przeżyłem jedno z najbardziej satysfakcjonujących doświadczeń w moim życiu. Korzystając z okazji, pragnę szczerze podziękować dyrektorce Marzenie Helińskiej za zaufanie i możliwość bycia częścią instytucji tak głęboko zakorzenionej w kulturze miasta i regionu.
To powiązanie języków obcych z projektowaniem, które początkowo wydawało się zupełnie oderwane, znalazło wspólny mianownik w rozwoju sztucznej inteligencji — procesie, którego byłem świadkiem podczas mojego pobytu w Polsce. W LO1 mogłem potwierdzić tę relację dzięki stworzeniu kursu pozalekcyjnego opartego na związku między projektowaniem graficznym a opisem tekstowym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Miałem również okazję współpracować z wieloma mieszkańcami i instytucjami w mieście przy projektach architektonicznych, projektowych, artystycznych i związanych z zagospodarowaniem terenu. Dało mi to okazję poznać wielu ludzi, z których niektórych uważam dziś za moich najlepszych przyjaciół.
Szczerze mówiąc, gdybym miał wymienić wszystko, co robiłem w Oleśnicy, musiałbym napisać książkę, a potem jeszcze jedną, żeby opowiedzieć o wszystkim, co robiłem w Hiszpanii, mieszkając jednocześnie w Polsce.
Jak wspominasz okres pobytu w naszym mieście? Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci w trakcie tego czasu?
To skomplikowane pytanie. Takie zanurzenie w kraju tak podobnym, a jednocześnie tak odmiennym, wywołuje niezwykle silne emocje i wspomnienia od pierwszej chwili. Dla mnie wszystko wciąż ma w sobie nutę tajemniczości i egzotyki. Mój związek z językiem pozostanie ze mną na całe życie. Umrę, próbując mówić poprawnie po polsku, i wiem, że mi się to nie uda, ale ta walka jest wielką siłą napędową życia.
Złych wspomnień mam wiele, głównie osobistych. Musiałem pożegnać się z ludźmi — zarówno starszymi, jak i młodszymi — którzy byli mi bliscy i fundamentalni dla mojego wewnętrznego krajobrazu społecznego i emocjonalnego. Inne doświadczenia mają bardziej globalny charakter; wojna na Ukrainie dotknęła nas wszystkich. Byłem świadkiem bezsensowności konfliktu, który w Hiszpanii wydaje się odległy, ale którego doświadczyłem bardzo blisko. Gościłem rodziny uciekające przed nieuzasadnioną zagładą i poznałem wielu Ukraińców zaczynających od zera w obcym kraju. Pomogło mi to spojrzeć na problemy i trudności z właściwej perspektywy. Pandemia była również strasznym i absurdalnym zjawiskiem, niemal jak wojna, ale toczona na różnych frontach i z różnymi uczestnikami.
Absolutnie tak — było też wiele dobrych chwil. Za każdym razem, gdy ktoś z mojej ojczyzny postawił stopę w Oleśnicy, lub odwrotnie, mogłem tam być, być świadkiem i cieszyć się tym momentem. Uczynienie Europy mniejszą, a jednocześnie większą, to niewątpliwie godny pochwały cel, który w pewnym sensie napędza moje życie. Spotkania w Oleśnicy z przyjaciółmi i rodziną, piękno ich serc i umysłów, są zawsze powodem do świętowania i podziwu.
Mój ślub również był pięknym momentem w moim życiu, niezależnie od późniejszego rozwodu. A może nawet właśnie dzięki niemu. Moja była żona i cała jej rodzina nadal są moją rodziną i to coś wspaniałego, czego nauczyłem się i co doceniam tutaj, w Polsce. Ludzie tutaj wiedzą, co to znaczy cierpieć, i wiedzą też, co to znaczy mieć szczęście, by cieszyć się małymi rzeczami. Wierzę, że zarówno dobre, jak i złe chwile przyniosły ogromną zmianę w mojej osobowości i postrzeganiu świata.
Teraz podobno planujesz opuścić Polskę i Oleśnicę. Skąd taka decyzja i jakie są Twoje plany?
To stwierdzenie mnie zaskakuje. Jednocześnie jestem zaszczycony, widząc, że wiele osób panikuje, bo myślą, że wyjeżdżam. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek powiedział, że opuszczam Oleśnicę — to mój dom. Rozumiem, że ludzie mogą tak myśleć, ponieważ moim pierwotnym planem w Polsce było dokończenie pracy doktorskiej i wygląda na to, że wkrótce to nastąpi, ale wyjadę z Polski tylko wtedy, gdy sami Polacy mnie o to poproszą — i to grzecznie.
Moje odejście z I LO może również sprawiać, że ludzie myślą, iż „odchodzę”. Polskie społeczeństwo jest dość konserwatywne i przywiązane do stabilizacji. Ludzie muszą dokładnie wiedzieć, co robisz i gdzie jesteś, aby stworzyć społeczną i osobistą „mapę”. Prawda jest taka, że w moim życiu panuje teraz pewien stopień niepewności, ale dokończenie pracy doktorskiej jest priorytetem, abym mógł przemyśleć moje przyszłe projekty i własne życie.
Właśnie reaktywuję wspólny projekt między uczelniami architektonicznymi we Wrocławiu i San Sebastián. Ta współpraca była bardzo owocna, ale pandemia sparaliżowała bieżące działania. Chcę zbliżyć się do edukacji uniwersyteckiej zarówno tutaj, jak i w Hiszpanii. Kontynuować budowanie mostów i powiązań między tymi dwoma regionami.
Tej jesieni, jeśli wszystko pójdzie dobrze, pojadę z dyrektorką wrocławskiej szkoły architektury do San Sebastián, aby pokazać jej, jak działa jedno z najlepszych laboratoriów cyfrowej produkcji w Europie, i spróbować pomóc w stworzeniu podobnego we Wrocławiu, którego budynek jest obecnie w budowie. To ogólny plan, ale mogę powiedzieć, że nie zamykam żadnych drzwi i pozostaję otwarty na każdą współpracę, w ramach której mogę wnieść swoje doświadczenie i je poszerzyć.
Myślę, że poprzednia odpowiedź częściowo odpowiada na to pytanie, ale mogę podać więcej szczegółów. Na początku czerwca jadę do Hiszpanii, aby sfinalizować wystawę oraz projekt architektoniczno-archeologiczny.
Kiedy wrócisz do Polski?
Kiedy wrócę? Nie przegapię festiwalu OFCA.
Dziękuję za rozmowę.
rd














