Nocna prohibicja? Mieszkańcy podzieleni, sklepikarze zaniepokojeni
Aktualnościdzisiaj o 08:03Komentarzy: 26
Inicjatywa ograniczenia sprzedaży alkoholu w Oleśnicy została zgłoszona jeszcze w ubiegłym roku przez radnych Mirosława Płaczkowskiego, Dawida Galika oraz Rafała Zahorskiego, którzy wystąpili do burmistrza Adama Horbacza z wnioskiem o rozpoczęcie prac w tym zakresie. Od tego czasu temat jest przedmiotem publicznej debaty, a miasto prowadzi analizy oraz konsultacje.
Równolegle pojawiły się różne sygnały dotyczące społecznego poparcia dla tzw. nocnej prohibicji. Z ankiety przeprowadzonej przez portal MojaOlesnica.pl w mediach społecznościowych wynika, że za wprowadzeniem zakazu opowiedziało się 68 procent uczestników, przeciw było 31 procent, a 1 procent nie miało zdania. W głosowaniu wzięło udział ponad 7700 użytkowników. Odmienne rezultaty przyniosły natomiast oficjalne konsultacje społeczne zorganizowane przez Urząd Miasta Oleśnicy, które zakończyły się 19 października. W tym przypadku 214 respondentów, czyli 23,54 procent, poparło ograniczenie sprzedaży alkoholu w nocy, natomiast 695 osób, co stanowi 76,46 procent biorących udział, było przeciwko takiemu rozwiązaniu.
Jak informował na początku lutego burmistrz Oleśnicy Adam Horbacz, miasto od października ubiegłego roku prowadzi rozmowy i analizy dotyczące zasadności wprowadzenia nocnych ograniczeń. - Jesteśmy po przeprowadzonych konsultacjach społecznych. Zdecydowana większość biorących udział w konsultacjach prowadzonych przez urząd miasta wypowiedziała się przeciw ograniczeniu sprzedaży - podkreśla burmistrz, przypominając proporcje głosów oddanych w konsultacjach.
Temat możliwej prohibicji podjęła telewizja TVP3 Wrocław. Reporterzy rozmawiali na ten temat z jednym z przedsiębiorców. Jak przyznaje, zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych może poważnie wpłynąć na jego obroty.
- Mój biznes polega m.in. na handlu takim towarem. Jeśli zostanie wprowadzona prohibicja, obroty na pewno będą leciały w dół, a już teraz w handlu detalicznym jest ciężko - mói.
Przedsiębiorca zwraca też uwagę, że ograniczenia obejmowałyby tylko Oleśnicę, co może skłaniać klientów do zakupów tuż za granicami miasta.
- Kto będzie chciał, pojedzie tam. Zyski będzie miała stacja benzynowa czy jakiś sklep 100 metrów za granicą Oleśnicy, a my niestety nie - dodaje.
- Występowały sytuacje naruszania porządku publicznego. Wówczas rzeczywiście pojawiały się pytania, dlaczego takiego zakazu w Oleśnicy nie ma - komentuje z kolei radny Mirosław Płaczkowski.
Podobne rozwiązania funkcjonują już w blisko 200 gminach w całej Polsce, co stanowi około 7% wszystkich samorządów w kraju. Oleśnica wciąż analizuje, czy dołączyć do tej grupy i kiedy ewentualnie wprowadzić nocną prohibicję.
rd
Komentarze (26)
Panowie radni mogliby zająć prawdziwymi problemami olesniczan a nie ciągle pod publiczkę bo akurat nastała taka moda
ZgłośCzy Oleśnicy jest od lat taki bałagan? Chaos jakie to rządzenie miasteczkiem wszystko widoczne nieroby pijaki patologia dilerzy młodzież nie wychowana gdzie Burmistrz policja jak jest to widać miasteczko nie bezpieczne miał być monitoring gdzie jest atrapy po zawieszane coś jest nie tak z tą władzą
ZgłośWidzę, że jednak nie doczekam się od Pana żadnego konstruktywnego pomysłu na poprawę sytuacji. A odsyłanie do innych komentujących to nie odpowiedź.
ZgłośPolacy saami nie potrafią się zdyscyplinować . Zatem trzeba wprowadzać zakazy i kary aby poszli po rozum do głowy. To że jeden czy drugi sklepikarz nie zarobi trudno, ale może mniej ludzi zginie i mniejsze koszty będziemy ponosić jako całe społeczeństwo. Ciągle płaczemy że brak na służbę zdrowia, a ile wydajemy na leczenie osób uzaleznionychod alkoholu, paierosó , narkotyków itp.Tu nie mamy wpływu ale zwłaszcza na stacjacch benzynowych zlikwidować sprzedaż alkoholu, póki co samochody nie są napędzane alkoholem tylko głupi kierowcy. Popatrz jeden z drugim jak byś żył na emeryturze gdybyś odłożył te przepite , czy przepalone pieniądze, wbrew pozorom to naprawdę są duże pieniądze. Jednak najlepiej potem na starść iść do MOPS niech społeczeństwo da. Ci uzależnieni robicie krzywdę sobie, swojej rodzinie i całemu społeczeństwu. Alkohol to nie towar pierwszej potrzeby, tu nie ma się nad czym zastanawiać wprowadzać ograniczenia ile się da i gdzie się da, bo Polacy sami się nie zdyscyplinują.
ZgłośBeato. To piwo musicie wypić sami. Szwedzkiej uczciwości nie da się zastosować w Polsce. Wczoraj byłem na jarmarku w Asele. Wyobraź sobie, że przed jedną kwiaciarnią na noc i dni wolne zostawiona jest ekspozycja składająca się z wianków ozdobnych oraz figurek. W Oleśnicy policja wydałaby apel aby zabezpieczać, okratowac, założyć atestowane zamki i kraty. Ba pewna idiotka napisałaby , że " okazja czyni złodzieja " . Pisałem to setki razy jak Szwedzi to zrobili dekady temu jak był problem. Wystarczy poczytać. Poproś knura który tu specjalizuje się w cytowaniu nie moich wpisów a podpisanych moim nickiem.
ZgłośDo @kierowca. Do @Z. Zgadzam się z wami. horbacz szuka problemu nie tam gdzie on występuje. Taki uśmiechnięty koleś.
ZgłośPnie Kowalski, a może zamiast tej Pana obstrukcji, którą Pan wyosuje może jakiś konstruktywny pomysł rodem ze Szwecji na poprawę sytuacji. Czekamy.
ZgłośTylko zrobi się ciepło już będzie picie na ławeczkach zielone ogrody przodują na chodniku pełno małpek kto to ma sprzątać
ZgłośW Irlandii obowiązują ścisłe ograniczenia sprzedaży alkoholu, często określane jako "nocna prohibicja". Alkohol w sklepach i na stacjach benzynowych można kupić wyłącznie od poniedziałku do soboty w godzinach 10:30?22:00, a w niedziele od 12:30 do 22:00. Wiele miejsc publicznych wprowadziło także zakaz spożywania alkoholu w plenerze.
Zgłoś











