Karetki z pacjentami czekały po pięć godzin na przyjęcie do szpitala
Aktualności1.10.2025 o 11:00Komentarzy: 77
Lek. med. Marcin Fuchs, p.o. zastępcy dyrektora ds. medycznych oraz kierownik oddziału wewnętrznego oleśnickiego szpitala, w rozmowie z portalem MojaOlesnica.pl wyjaśniał przyczyny tej sytuacji. Podkreślił, że głównym problemem jest brak wolnych miejsc na oddziałach. - Pomimo bardzo dużej przepustowości oddziału, gdzie wypisujemy 250, a czasami 300 osób w ciągu miesiąca, brakuje miejsc. Ilość pacjentów i łóżek jest ograniczona. Nasza izba nie jest SOR-em, tylko lokalną izbą przyjęć, gdzie jest maksymalnie 6–8 miejsc - tłumaczył.
Fuchs zaznaczył, że karetki obsługują rejon liczący ponad 100 tysięcy mieszkańców, a wielu pacjentów wymaga długoterminowej lub paliatywnej opieki, na którą również brakuje miejsc w okolicznych placówkach. W efekcie osoby w cięższych stanach trafiają do Oleśnicy, nawet jeśli szpital zgłasza brak wolnych łóżek do wojewódzkiego koordynatora medycyny ratunkowej. - Karetki i tak przyjeżdżają. Są kierowane przez dyspozytornię we Wrocławiu, więc ratownicy nie mają dużego pola manewru - wyjaśnił.
W czwartek na oddziale wewnętrznym przebywało 56 pacjentów, choć jego nominalna pojemność wynosi 45–48 łóżek. Dodatkowo w izbie przyjęć jednocześnie znajdowało się 7–8 osób. - Nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej, jeżeli fizycznie nie mamy gdzie położyć pacjenta - mówił Fuchs.
Dyrekcja szpitala prowadzi rozmowy z koordynatorem wojewódzkim, aby część karetek z północnych rejonów kierowano do mniej obciążonego szpitala w Miliczu. - Doszliśmy do porozumienia, że takie rozwiązanie byłoby najlepsze. Niestety, decyzje zależą ostatecznie od dyspozytorni we Wrocławiu - słyszymy.
Podkreślił również, że pacjenci oczekujący w karetkach nie pozostają bez opieki. - Są cały czas pod okiem ratowników, a gdyby coś się pogorszyło, robimy wszystko, by natychmiast reagować, nawet kosztem dostawienia dodatkowych łóżek - mówi wicedyrektor.
Według lek. Fuchsa, długofalowym rozwiązaniem problemu mogłaby być rozbudowa obecnego szpitala lub budowa nowej placówki. - Nasz powiat jest bardzo duży, obejmuje Oleśnicę, Bierutów, Syców, Twardogórę. To masa chorych ludzi, często w podeszłym wieku. Chcemy przyjmować jak najwięcej pacjentów, ale ograniczenia lokalowe są nie do przeskoczenia - podsumował.
rd
Komentarze (77)
No właśnie moze gdyby Krawczak i Kubiakowa tym zarządzali to byłoby inaczej.
ZgłośPowinna wrócić interna do Sycowa jak widać szpital w Oleśnicy jest za mały na cały powiat byla to najgorsza decyzja likwidacja interny
ZgłośDo Niepisowiec. Pan Michał Kołaciński w swoim programie wyborczym miał wybudowanie nowoczesnej Przychodni przy oleśnickim Szpitalu traktował to przedsięwzięcie jako priorytet. Gdyby wygrał wybory na burmistrza Przychodnia byłaby już zapewne ha ukończeniu bo Kołaciński był bardzo skutecznym burmistrzem ( patrz CUS) Niestety wygrała opcja przeciwna która jest pogubiona totalnie a wyborcy dali sie nabrać na takie mrzonki jak Przystanek Zdrowie. Dlatego teraz mamy w Oleśnicy to co mamy.
Zgłośzamiast rozbudować szpital to dzialki za szpitalem sprzedano pod budowę bloków ,a co niemozna? kasa się liczy a chory co to nas obchodzi,,,,,,,,
ZgłośPo co inwestować i modernizować szpitale? Wybudujmy kolejny kościół i plebanię z apartamentami. To będzie kolejna wizytówka Oleśnicy. Co wy na to: Kołaciński ten wychowany w kołchozie koło Piotrkowa, multiródka Krzesińska z PCPR, kibol Bielański-ratuszowy bokser?
Zgłoś















