
- Wygląda na to, że mała sówka wypadła, niedaleko jest jej mama. Ale to park, kręcą się tu ludzie, zwierzęta - mówi nasz czytelnik. Zaniepokojony losem młodego ptaka zadzwonił na numer alarmowy 112. - Tam powiedziano nam, że to trzeba zgłosić Ekostraży - dodaje.
Jeszcze kilka lat temu przy podobnej interwencji dowiedzieliśmy się, że oficer dyżurny policji musi oficjalnie zgłosić sprawę organizacji, która ma podpisaną umowę z firmą lub organizacją zajmującą się opieką nad zwierzętami.
Nasz rozmówca nie dodzwonił się na dyżurkę oleśnickiej policji, więc ponowił połączenie 112 i znowu odbił się od ściany. Chciał tylko pomóc. - Tyle się o tym mówi, aby coś takiego zgłaszać. Ale jak przychodzi co do czego, to nie ma gdzie i do kogo. Dla mnie żenujące - podsumowuje.
rd
Komentarze (17)
Żenujące to jest to, że ktoś blokuje linię 112, bo znalazł sowę ???? może jeszcze wszystkie służby postawić na nogi, bo sowa? No bez przesady. Od takich spraw są odpowiednie organizacje, więc dobrze mu powiedzieli, żeby dzwonił na ekostraż...
ZgłośMożna zabrać takie zwierzę i zaopiekować się by mu się krzywda nie stała. Zanim przybędzie pomoc medyczna
ZgłośTo jest podlot. Ta sowa nie potrzebuje ośrodka na Kątnej bo jest pod opieką rodziców. Wystarczy tylko nie puszczać psów bez smyczy, ale dla psiazy to i tak za dużo bo nawet eksprementow po swoim zwierzaki nie są w stanie podnieść.
ZgłośJeżeli ktoś byłby w stanie zabezpieczyć sowę to mogłabym ją dzisiaj zawieźć do ośrodka w Kątnej. Tam jest pan który zajmuje się dzikimi zwierzętami
ZgłośWystarczyło powiedzieć przez tel że sowa coś piszczała na Owsiaka , to by przyjechało kilka radiowozów w minutę.
Zgłoś













