Były policjant kierował pod wpływem alkoholu, ale wciąż nie usłyszał zarzutu
Aktualności20.05.2025 o 07:00Komentarzy: 39
Wyniki badania krwi
Wracamy do sprawy ujawnionej przez portal MojaOlesnica.pl. Przypomnijmy, 6 lutego w godzinach wieczornych policyjny patrol na ulicy Okrężnej w Oleśnicy zatrzymał do kontroli kierowcę volkswagena. Interwencję zgłosił prywatny detektyw Mateusz Kobyłecki, który mówił nam, że realizował inne zlecenie. Według niego, mężczyzna próbował uciec oraz stawiać opór przy zatrzymaniu. W końcu został zakuty w kajdanki.
Kierowca odmówił poddania się badaniu alkomatem, dlatego pobrano mu krew. Po wszystkim został zwolniony do domu. - W trakcie wykonywanych czynności w przedmiotowej sprawie pobrano od Tomasza P. krew do badania na zawartość alkoholu. Celem prawidłowego określenia stężenia alkoholu we krwi w chwili zdarzenia na podstawie wyników analiz prób krwi planowane jest uzyskanie opinii biegłego. Nie oznacza to, ze podjęte w tym zakresie czynności były nieprawidłowe. Postępowanie jest aktualnie prowadzone in rem (w sprawie). Postanowieniem prokuratora z dnia 3 marca 2025 roku zatrzymano Tomaszowi P. prawo jazdy - powiedziała nam wcześniej Karolina Stocka-Mycek, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Przyznała, że były policjant był nietrzeźwy, ale w związku z faktem, że badanie przeprowadzono później, biegły musi się wypowiedzieć na temat możliwego stężenia alkoholu w trakcie zatrzymania.
Od miesięcy bez zarzutu
Po trzech miesiącach ponowiliśmy zapytanie do prokuratury. Okazuje się, że Tomasz P. nadal nie usłyszał zarzutu, więc formalnie ma czystą kartotekę w tej sprawie.
- W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji informuję, że dotychczas do Prokuratury nie wpłynęła opinia biegłego. W związku z tym postępowanie nadal prowadzone jest w sprawie - przekazała nam K. Stocka-Mycek z wrocławskiej prokuratury.
Skaza na mundurze
Przypomnijmy, Tomasz P. to były policjant wydziału kryminalnego oleśnickiej jednostki. W przeszłości został prawomocnie skazany za brutalne wymuszanie zeznań. Wówczas w komendzie zapanowała zmowa milczenia, bo w proceder miało być zaangażowanych więcej funkcjonariuszy. Syn P. utrzymywał, że został pobity przez nieznanych mężczyzn. Wkrótce mundurowi wytypowali podejrzanych. W ich zeznaniach pojawiały się informacje np. o kopaniu w krocze czy duszeniu za pomocą worka foliowego zakładanego na głowę. Potem okazało się, że syn policjanta wszystko zmyślił, a niesłusznie podejrzewanych mężczyzn wypuszczono na wolność.
Do tego przed laty P. usłyszał też wyrok za podmianę uczestnika kolizji w Cieślach, którym był policjant. Istniało podejrzenie, że mężczyzna mógł być nietrzeźwy, ale nie udało się tego ustalić ze względu na jego ucieczkę. Zamiast stróża prawa, na miejscu pozostawiono jego brata. Wszystko rozegrało się na oczach zdumionych świadków.
rd
Komentarze (39)
Jadowita pisowska żmija suteren i alfons podnosi głowe a wy sie pierdołami zajmujecie ? Ludzie ogarnijcie sie
ZgłośGdyby gościu był z pisu już by miał wyrok. W tym wypadku, działa doktryna nojmana.
ZgłośJaką pizdą trzeba być i jaką pizde wychować że spadając ze skutera mówisz że przekopali Cię koledzy a potem tata szeryf biega po domach z klamką i kolegów wynosi...
ZgłośSerio?, gdyby to dotyczyło normalnych ludzi to już by było po wyroku. I niby mamy wierzyć tej policji i prokuraturze?
Zgłoś
















