Treść: Ale Brym dowalił Janowi Bronsiowi bez używania jego nazwiska . Cytuję "Urząd to czasowy kontrakt, nie synekura
Zarządzanie gminą czy miastem nie jest i nigdy nie może być sposobem na wygodne życie "od studiów do emerytury". Dwie kadencje na stanowisku włodarza to aż nadto, by pokazać kompetencje, przeprowadzić kluczowe reformy i zrealizować obietnice. Jeśli ktoś potrzebuje na to kolejnych dekad na stołku, to znaczy, że po prostu się do tego nie nadaje. Brak limitów to prosta droga do stagnacji, kolesiostwa i tworzenia układów zamkniętych.
Zasada na poziomie lokalnym musi być prosta: jednoosobowy urząd to czasowy kontrakt z mieszkańcami, a nie dożywotnia synekura. Zrobiłeś swoje jako burmistrz czy prezydent ? Ustąp miejsca nowej energii, wykorzystaj swoje doświadczenie w radzie lub sejmiku albo po prostu wróć do poprzedniego zawodu.
Odrzucenie zakusów na samorządową dwukadencyjność ? choć minimalne ? to ważna wygrana bitwa o jakość lokalnej polityki. Pokazuje jasno, że czas skończyć z traktowaniem publicznych stanowisk jako bezalternatywnej ścieżki kariery. Polityka ma być realną służbą społeczeństwu, a nie bezpieczną przystanią dla tych, którzy boją się konkurencji.
Kto do skutecznego zarządzania lokalną wspólnotą z fotela włodarza potrzebuje trzeciej kadencji lub szuka luk w prawie, by rządzić z tylnego fotela, ten nie służy ludziom ? ten służy wyłącznie własnej wygodzie i własnemu układowi. A jak teraz policzą kadencję obecnemu staroście oraz starościnie ?