Treść: To jest tak. Zakładasz fundację, na którą dostajesz dotacje. Z tego wypłacasz sobie 3, 5, 8 tys. wynagrodzenia a resztę przeznaczasz na jakieś bzdury. Potem bierzesz dotacje z KPO na dywersyfikację i zostajesz kapitanem jachtu albo wstawiasz jacuzzi do lokalu. Potem rzucasz to w cholerę i bierzesz 150 tys. na startup i hodujesz dżownice spulchniające glebę a resztę inwestujesz w krypto. Potem wchodzisz w NGOsy i tak się tu żyje powoli na tym padole.