Treść: Przypomina to Egipt faraona. Kapłani, którzy potrafili przewidywać zaćmienie słońca, straszyli lud, że musi przebłagać bogów, bo inaczej czeka go katastrofa w postaci braku słońca. Lud w to wierzył i robił, co kazali kapłani, bo ich ?prognozy? się sprawdzały. W naszym przypadku politycy skupili się na zmianach klimatycznych, które z powodów naturalnych mają miejsce od zawsze (podobnie jak ekstremalne zjawiska pogodowe), więc ich przewidywanie nie jest niczym trudnym ? czy to globalne ocieplenie, czy oziębienie, to już sprawa wtórna. Wmówili natomiast ludziom, że winny jest człowiek i trzeba coś zrobić. Aby mieć wpływ na ludzi, straszy się klimatyczną apokalipsą. Ich dyskurs przypomina debaty średniowiecznych filozofów ilu to aniołów mieści się na główce szpilki ! Ci wszyscy dyskutanci to klimatyczni ignoranci nie rozumiejący, że ?Zeroemisyjności? nie da się zrealizować !! Czy nasz średniowieczny filozof rozumie te rzeczy, czy ślepo wierzy ignorantom klimatycznym?