Treść: To jest właśnie efekt beztroski. Z chwilą, kiedy króliki pojawiły się w mieście wiele osób przestrzegało przed tym, że będzie to dramat dla zwierząt. Ale nikt nie chciał słuchać, bo ogólnie chcieliśmy mieć "maskotki", zapominając, że zwierzę nie jest rzeczą. I co teraz? Zwierzęta cierpią, Panie hodowco, gdzie Pan jest? Kto Panu pozwolił przywieźć króliki do miasta? Weźcie Panowie i rozwiążcie problem.