Treść: Ja do szkoły chodziłem co dziennie kilometr . Fakt miałem naszykowane kanapki i zawsze jakiś owoc. Ale po świeże bułki musiałem iść do piekarni o 6:30. Jak kupiłem to miałem świeże pieczywo. Jak nie to były kanapki z chleba z dnia poprzedniego. I zawsze pyszne. A teraz w głowach się przewraca. Rodzice sami wychowują kaleki życiowe