Treść: Tytuł: Szklane Odłamki Nadziei
(Zwrotka 1)
W Twoich oczach widzę jesień, choć jest środek lata
Zastygł w nich ten chłód, co od lat nas przeplata
Są jak tafle jezior, na których pękł lód
Kryją w sobie ciszę i słów dawnych głód
Patrzysz gdzieś przed siebie, jakbyś szukał cienia
Tego, co uciekło, co nie ma już imienia.
(Refren)
A w Twoich smutnych oczach lśni jeszcze miłość
Choć tyle się zbiło i tyle skończyło
To kruchym płomieniem tli się tam nadzieja
Że wiatr, co nas rani, w końcu się pozmienia
Bo smutek to tylko przystanek w podróży
A słońce najlepiej smakuje po burzy.
(Zwrotka 2)
Twoje dłonie zimne, szukają schronienia
W labiryncie wspomnień, w krainie milczenia
Pamiętasz ten szept, gdy świat był jeszcze nasz?
Dziś tylko ten smutek na twarzy swej masz
Lecz spójrz na mnie raz, nie uciekaj wzrokiem
Zrobimy ten pierwszy, najtrudniejszy krok pod prąd.
(Refren)
A w Twoich smutnych oczach lśni jeszcze miłość
Choć tyle się zbiło i tyle skończyło
To kruchym płomieniem tli się tam nadzieja
Że wiatr, co nas rani, w końcu się pozmienia
Bo smutek to tylko przystanek w podróży
A słońce najlepiej smakuje po burzy.
(Bridge)
Nadzieja to ciężar, co czasem przygniata
Lecz to jedyny most do lepszego świata
Niech te smutne oczy raz jeszcze uwierzą
Że rany na sercu powoli się zmierzą.
(Finał)
Zostań tu chwilę, niech czas się zatrzyma
W Twoich smutnych oczach kończy się zima...
Kończy się zima.