Treść: Jako Anna Krajewska stanowczo sprzeciwiam się narracji, jakoby to redaktor Marcin Torz ?odkrył? aferę w Kłodzku. Sprawa była już wcześniej przedmiotem działań organów ścigania i procedur sądowych, a wiedza o dramacie dzieci funkcjonowała w lokalnym środowisku od dłuższego czasu.
Jestem głęboko zniesmaczona tym, że w tej dyskusji tak mało miejsca poświęca się realnej trosce o los ofiar, a tak dużo ? budowaniu legendy jednego dziennikarza. Sugestie, jakobym działała pod wpływem alkoholu, traktuję jako bezpodstawne insynuacje, które mają mnie zdyskredytować zamiast rzetelnie rozmawiać o systemowych zaniedbaniach i konieczności ochrony dzieci.
Tym bardziej dziwi mnie, że tak poważna gazeta woli zajmować się podgrzewaniem osobistych konfliktów i insynuacji, zamiast sprawdzić, jak realnie działają instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo dzieci na obszarze, na który sama oddziałuje swoją publicystyką.