Treść: Codziennie jeżdżę Ludwikowską rano między 7: 15 a 7: 20 w stronę miasta , korki nie większe niż przed zamknięciem wiaduktu. Wracam pomiędzy 7: 30 a 7: 45 to samo. Jak wracam o 7: 50 to korek już jest , ale co to za korek. Rozumiem , że każdy na ostatnią chwilę , ale to jego indywidualna sprawa jak sobie zorganizuje czas.