Treść: Do @Jan. Falandyzujesz prawo. Gdy idę do synagogi to zakładam ich " mycke", gdy wchodzę do świątyni buddyjskiej to ściągam obuwie i staram się mieć zasłonięte nogi poniżej kolan. Podobnie zachowuje się w meczecie. W kościele ściągam czapkę itp itd. Jeśli jestem zaproszony na imprezę to nie żądam dostosowania się do mnie. Jedni serwują tylko wegetariańskie dania, inni wprost przeciwnie. U Żyda wiem, że posiłek ma być koszerny. U muzułmanina nie będzie wieprzowiny. U Hindusa nie będzie wołowiny. Jestem ateistą ale w wielki post nie jadam czy żądam od rodziny podania mi mięsa. Tego wymaga kultura. Natomiast tu spór bardziej dotyczy zwrotu " wystarczająco na nas już zrobiliście". Gdy pewna cena w restauracji mnie szokuje to po prostu rezygnuję ale nie biegnę do auta aby coś sobie uzupełnić. W tym kontekście to napisałem.