Treść: @Silesia. Uogólniasz. Kwestia czy rozważasz ilość sprzedawanego alkoholu czy chodzi o koszty uboczne dla społeczeństwa. Może być podobnie jak w wolnymi od handlu niedzielami. Sklepy najpierw szantażowały spadkiem przychodów a co za tym idzie podatku dochodowego i VAT. A jak porozmawiasz z osobami odpowiedzialnymi za wykładanie towaru na półki jest odwrotnie. Gdy zbliża się wolna niedziela klienci dostają amoku i kupują zdecydowanie więcej. Część artykułów spożywczych się marnuje. Sklepy zarabiają więcej. Tu może zyskać tzw cisza nocna. Po prostu wokół tych sklepów nie będą się gromadziły grupki podpitych lub marketingowców typu " kierowniku brakuje mi 50 groszy na bułkę". Mieszkańcom ulic nad Stawami przeszkadzają miejsca do grilowania a tu na spoko chcecie abyście mieli hałas pod oknami. Czasami strach wejść do stacji paliw aby zapłacić za paliwo. A od przestrzegania prawa jest ustanowiona policja.