Treść: do @...Cytuję wypowiedź " Skąd Anita z Maćkiem wiedzą, że byli okłamywani? Bo genetyk, do którego trafili przed podjęciem decyzji o aborcji, w 36. tygodniu ciąży, nie miał złudzeń. Usłyszeli, że gdyby trafili do niego w 20 tyg., to już wtedy powiedziałby im o letalnej wadzie płodu, o wrodzonej łamliwości kości typu 2 i dałby im możliwość wyboru i podjęcia decyzji. Już wtedy, a nie 16 tygodni później. Kiedy Felek miał niewykształcone kości czaszki, połamane żebra, tak małą klatkę piersiową, że nie mogła pomieścić serca, a przekrój jego kości wyglądał jak plaster miodu, tyle było w nich dziur. Kości rączek i nóżek nie były powyginane, były zrośnięte już po wcześniejszych złamaniach.Jestem wściekła, że moja historia jest wykorzystywana w taki sposób. Że prof. dr hab. n. med. Piotr Sieroszewski, który sugerował mnie zatrzymać w 35. tygodniu ciąży na oddziale psychiatrycznym, bezczelnie wykorzystuje swoje stanowisko prezesa Polskiego Związku Ginekologów i Położników, żeby epatować swoim światopoglądem." Profesor nigdy rodziców nie pozwał za tę wypowiedź.