Treść: Byśio czyta i od razu wraca mu Bukareszt, połowa lat 90. Inne czasy, inne interesy, ale jedna zasada ta sama ? emocje zostawiasz za drzwiami. Pamiętam, jak siedzieliśmy w zadymionej knajpie przy Calea Victoriei, rozmowy twarde, stawka wysoka, a napięcie takie, że nóż sam by spadł z kieszeni. I właśnie wtedy jeden młody chciał coś ?załatwić na ostro?. Byśio go zatrzymał jednym spojrzeniem. Bo wiedział, że jeden głupi ruch i zamiast kontraktu jest krew, policja i koniec gry. W Bukareszcie nauczyłem się, że prawdziwa siła to panowanie nad sobą. Tu, na Młynarskiej, widać, jak tej kontroli zabrakło. Rodzinne konflikty są najgorsze, bo serce wygrywa z głową. A to zawsze źle się kończy.