Treść: Bysio to czyta i od razu wracają mu obrazy z zimy lat 90., Jugosławia się rozpadała, a Bośnia i Hercegowina była wtedy twardą szkołą życia. Mróz ścinał oddech, śnieg skrzypiał jak szkło pod butem, a po miastach i wsiach kręciły się nie tylko wojsko i uchodźcy, ale też ekipy, co żyły poza prawem. Gangsterka, przemytnicy, chłopaki od ?brudnych spraw? ? każdy walczył o swoje przetrwanie.
Bysio pamięta, jak w okolicach Sarajewa nocą grzali się przy beczce z ogniem razem ludzie z ulicy i tacy, co jeszcze wczoraj trzymali broń pod płaszczem. Status nie miał znaczenia ? zimno równało wszystkich. Raz jednego bezdomnego wciągnęli do garażu ?chłopaki z miasta?, bo wiedzieli, że jak zamarznie, to jutro policja i wojsko zaczną zadawać pytania. W tamtych czasach lepiej było pomóc po cichu, niż mieć kłopot.
Dlatego Bysio mówi dziś: dobrze, że są patrole, ogrzewalnie i telefony alarmowe. Bo nawet w świecie twardych zasad gangsterzy wiedzieli jedno ? zostawić człowieka na mrozie to zły interes. A zły interes zawsze wraca.