Treść: Czytam o tym odcinkowym pomiarze i aż mnie cofnęło do czasów, kiedy ja z Betonem lecieliśmy kabanem V9 z Belgradu na Monachium. Noc była ciepła, asfalt kleił się do opon, a radio trzeszczało jakby samo bało się tej prędkości. Autostrady wtedy miały więcej dziur niż regulamin, a znaki stały bardziej z przyzwyczajenia niż z sensu.
Pod Zagrzebiem jugosłowiańska milicja postanowiła sprawdzić, czy nasz Mercedes to legenda czy bajka. Ruszyli za nami? Daciami. Jedna niebieska, druga zielona, obie zmęczone życiem. Bysiu poprawił marynarkę, Beton zgasił papierosa o popielniczkę i tylko powiedział: ?Jedziemy swoje?.
V9 mruknął jak zadowolony byk, wskazówka poszła w prawo, a w lusterku robiło się coraz więcej nostalgii. Oni liczyli kilometry, my liczyliśmy obroty, stukot zawieszenia i bicie serca. Odcinkowy pomiar? Tam był pomiar odwagi, który skończył się na pierwszym zakręcie i zapachu przegrzanych hamulców.
Dziś czasy inne. Kamery patrzą, system liczy, mandat przychodzi grzecznie do domu jak list polecony, bez emocji i bez klimatu. I dobrze. Bo nie każdy ma kabana, Betona, pustą noc i nerwy ze stali.
Bysiu powie krótko: teraz nie gonitwy, tylko rozsądek. Legenda legendą, ale punkty karne, ubezpieczenie i żona naprawdę bolą każdego