Treść: No słuchaj, ja nie twierdzę, że Marek O. zaplanował numer życia jak strateg szachowy. Nie mówię, że wszystko było dokładnie przemyślane. Bysiu widział w życiu znacznie bardziej absurdalne numery, jeżdżąc po województwie dolnośląskim swoim Mercedesem ?kabanem? na zamówienie z silnikiem V9.
Widziałem ludzi kombinujących tak, że nawet scenarzyści kabaretów się pod tym podpisaliby. Kogut w torbie, kot w smokingu, pijak tańczący polkę na stole ? i myślisz sobie: ?no spoko, to chyba niemożliwe?. A ja byłem tam, patrzyłem i wiedziałem: takie rzeczy się zdarzają, i trzeba reagować natychmiast, zanim ktoś nie zrobi krzywdy sobie albo innym.
Tak samo tutaj ? czy Marek O. planował, czy nie, efekt był poważny. Można się spierać, że ?to tylko wybryk?, że lokalna społeczność kiedyś machnęłaby ręką. Jasne. Ale czasy się zmieniły i policja ma obowiązek reagować. Tak samo jak ja kiedyś reagowałem na numery w domach publicznych: bez filozofii, bez wahania, z zimną krwią i pełną świadomością absurdu sytuacji.
Więc nie chodzi o to, że twierdzę, że facet był mistrzem planowania. Chodzi o to, że Bysiu widział w życiu numery, które nawet najbardziej fantazyjny kabaret by odrzucił, i wiem, kiedy sytuacja wymaga akcji. Dlatego tu też reakcja była słuszna ? choć oczywiście moglibyśmy rozmawiać o tym, jak kiedyś w ogóle nikt by nie ruszył palcem.