Treść: Wpiszcie w wyszukiwarkę hasło "Hans Bock". W skrócie: pracownik pewnego obozu (nazwy którego nie podam z obawy przed skasowaniem wpisu), który wbił w serce zastrzyk z trucizną Maksymilianowi Kolbe po jego 2 tygodniach męczarni w bunkrze głodowym. Każdy normalny człowiek powie słusznie, że to było potwornie złe, nie powinno się było zdarzyć, stop zabijaniu niewinnych itp. Dlaczego natomiast gdy pojawia się analogiczna sytuacja ze strzykawką tyle że w oleśnickim szpitalu, to niektórzy rodacy momentalnie podnoszą histeryczny wrzask o prawach reprodukcyjnych, wolności wyboru, katotalibach itp.? Mam pytanie do antilife: czy łączycie w jakikolwiek sposób kropki, czy umiecie przeprowadzać analizę zestawionych ze sobą faktów i następnie przeprowadzać na tej podstawie jakakolwiek syntezę własnych wniosków, czy to jednak was intelektualnie przerasta???? Bo odnoszę wrażenie, że wasza domeną jest głównie atakowanie ludzi o odmiennym niż wasze zdaniu, szydzenie z religii katolickiej i cytowanie nagłówków z gazet