Treść: Fundacja "Życie i Rodzina" zapowiada film, który ma ujawnić "prawdę", choć z treści komunikatu wynika raczej, że będzie to produkcja zbudowana na emocjach. To stały schemat: dramatyczne opowieści, wielkie słowa o "zbrodniach" i oczywiście wezwanie do finansowego wsparcia. Połączenie tyleż efektowne, co przewidywalne.
Widzę, że ma powstać "film śledczy", czyli ? jak rozumiem ? ekspercka analiza w wykonaniu osób, które po raz kolejny odkrywają sensację tam, gdzie instytucje nadzorcze widzą po prostu dokumentację medyczną. Trzeba przyznać: imponujące.
Tymczasem w sprawach tak poważnych jak medycyna i prawa pacjentek obowiązują procedury, dokumenty, kontrole i konkretne instytucje właściwe do weryfikacji działań szpitala. Rolą organizacji społecznych jest zabieranie głosu, ale nie zastępowanie prokuratury czy inspekcji zdrowotnych własnymi filmami, które częściej przypominają kampanię światopoglądową niż rzetelne śledztwo.
Niestety to właśnie emocjonalne produkcje coraz częściej stają się narzędziem kształtowania opinii publicznej. Argumenty bledną, gdy w grę wchodzą sensacyjne opisy i teatralne napięcie. Problem w tym, że od budowania narracji do budowania prawdy droga jest daleka.
Jeśli więc celem jest rzetelne ustalenie faktów, od tego są kontrolerzy, nie kamerzyści. A jeśli chodzi o zbiórkę środków na emocjonalny materiał ? cóż, gratuluję konsekwencji w budowaniu własnego uniwersum medialnego. Może jednak warto przeznaczyć te pieniądze na realną pomoc ? choćby dla chorych dzieci ? zamiast na kolejną sensacyjną produkcję.