Treść: Reżyser nakręcił "Emilię Perez" w studiu pod Paryżem, niemal nie angażując w powstanie filmu twórców z Meksyku. Wpisał się tym samym w niechlubną tradycję pustej fascynacji "obcymi ludami z dalekich krajów", które może i są interesujące, ale lepiej, by we własnej sprawie nie zabierały głosu. Mam szczerą nadzieję, że gdy opadnie zachwyt nad wyszukaną formą "Emilii Perez" i uznanie dla wątku tranzycji, szokująco niedzisiejszy film Audiarda zostanie zdemaskowany jako bezrefleksyjna, kolonialna fantazja - podsumował Bolesław Racięski - filmoznawca, doktor nauk humanistycznych.