Treść: Tak, tak. Niech wygra bonżur. To dla nich będą dopłaty do mieszkań, dojazdów A dla Polaków worki kartofli.
Wyobraźcie sobie, co musi dziać się w sztabie Rafała Trzaskowskiego w ostatnim dniu kampanii, skoro Kinga Gajewska pobiegła do pierwszego lepszego DPS-u zanieść dziadkom worek ziemniaków. To niestety nie jest żart. Dosłownie ? worek kartofli. A potwem z pełną powagą wrzuciła to na X i napisała: "Zamiast zostawiać w DPS okradzionych staruszków, można zostawić świeże warzywa i mięso z targu. Będzie dzisiaj pyszny rosół".
Pani Kinga zrobiła show z warzywami, a tymczasem co miesiąć przytula 4 tysiące złotych dodatku mieszkaniowego, choć z mężem ? Arkadiuszem Myrchą ? mają dom w Błoniu, 30 km od Warszawy. Mąż dorzuca kolejne 3750 zł, więc razem mamy 7750 zł miesięcznie ? czyli rocznie ponad 93 tysiące złotych. Wiecie, ile ziemniaków można za to kupić? Przy cenie 3 złote za kilogram ? 31 tysięcy kilo kartofli!
Czyli można by przez rok codziennie rozdawać po 85 kilogramów ziemniaków, a i tak by zostało jeszcze na awokado.
Do tego kilometrówki. Pani Kinga rozliczyła ponad 50 tysięcy złotych za jazdę własnym autem i kolejne 3 tysiące na taksówki. Pan Myrcha ? prawie 33 tysiące złotych na auto, mimo że jako wiceminister ma do dyspozycji służbowe, i jeszcze 2 tysiące na taryfy. Razem blisko 89 tysięcy złotych na same przejazdy. W tym czasie biedni seniorzy w DPS-ach, którym pani Gajewska rzuciła z łaski ziemniaka, żyją za emeryturę, która ledwo starcza na leki i czynsz.