Treść: "Uratowałaś życie"? Życie tej kobiety zdaje się, że nie było zagrożone. I tak przeszła od A do Z całą akcję porodową. Z tym, że rodziła ZABITE dziecko (zastrzykiem w serce), a nie żywe.
Więc powinna mówić nie o uratowaniu życia, tylko zapewnienia komfortu polegającego na tym, że nie będzie musiała zajmować się chorym dzieckiem- być może kilka tygodni, być może wiele lat.
I Gizela i Anita nie różnią się niczym od tego gościa z siekierą z Warszawy. Tam odrąbanie głowy siekierą, tutaj zastrzyk w serce. Co za różnica?
Wszyscy jesteśmy chorzy=śmiertelni. Jedni bardziej, inni mniej. Jedni szybciej, inni pozniej.
Skoro można zabić niewinne dziecko w brzuchu, to czemu macie problem z odrąbaniem głowy na terenie UW? Może ta ofiara też była chora, np. miała żylaki?