Treść: Pytam kolejny raz i dotąd nie otrzymałam odpowiedzi od tych "jaśnie trzaśniętych". Dlaczego jesteście przeciwko karze śmierci dla morderców, dzieciobójców, ale nie macie nic przeciwko uśmiercaniu niewinnego dziecka, które może być wybitnym naukowcem, lekarzem, dobrym fachowcem w innej dziedzinie? Jak się wam to spina w waszych załganych główkach?