Treść: Zupełnie nie dziwię się aborcji. Ta choroba wymaga co chwilę operacji i wstawiania prętów stabilizacyjnych. Do tego nieustająca rehabilitacja, fizykoterapia i specjalistyczne ćwiczenia fizyczne z rehabilitantem no limit. A do tego "pomoc psychologiczna, by zapobiec poczuciu wykluczenia z grupy rówieśników". Szpital w Łodzi, który chciał "udzielić Felkowi i jego mamie pomocy w postaci specjalistycznego leczenia pediatrycznego i terapii pourodzeniowej" oszukał już w ten sposób inne matki i pomagał im raptem 3 miesiące po urodzeniu, a potem "musicie sobie radzić sami". Także chętnych do pomocy nie ma. Prolajfy brały latami dotacje od Ziobry i też nikomu nie pomogły. Do tego w tym przypadku była najcięższa forma choroby i płód już w macicy miał połamane połowę kości, więc i tak by go nikt nie poskładał do kupy.