Zapomniane losy Powstańców Warszawskich w okolicach Oleśnicy i Sycowa
Aktualnościdzisiaj o 07:00Komentarze Facebooka
Upadek Powstania Warszawskiego w październiku 1944 roku nie był końcem martyrologii mieszkańców stolicy. Tysiące ludzi, trafiło do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie. Następnie wywieziono ich na teren III Rzeszy, w tym do leżących w jej granicach dawnych powiatów oleśnickiego i sycowskiego.
Ziemie te, przygotowywane gorączkowo do obrony przed nadciągającym frontem wschodnim, stały się dla nich miejscem katorżniczej pracy, okrutnych egzekucji i dramatycznych ucieczek przed dwoma totalitaryzmami.
Piekło „Operacji Bartold”
Wypędzeni warszawiacy zostali rzuceni do realizacji tzw. „Operacji Bartold”, polegającej na kopaniu rowów przeciwczołgowych i strzeleckich. Chodziło o powstrzymanie Rosjan. Warunki były nieludzkie - robotnicy sypiali w stodołach. Mieli tylko słomę.
16-letnia wówczas Janina Goś wspominała, że „głowy pracujących pokryte były ropiejącymi ranami od wszy”, a mroźna zima i nakaz noszenia drewnianych butów uniemożliwiały ucieczkę. Głodowe racje żywnościowe - wodniste zupy z brukwi i zgniłe ziemniaki - doprowadzały do szybkiego wyniszczenia organizmów. Kobiety z Warszawy zmuszano również do wydobywania gliny na Lucieniu oraz plecenia mat wiklinowych w Rakowie.
Cud w Zakrzowie. Jerzy Karwowski i ocalone dzieci
Wstrząsająca relacja pochodzi z obozu pracy przymusowej w Sacrau (Zakrzowie), gdzie w fabryce papieru Niemcy przeprowadzali eksperymenty medyczne na kobietach i dzieciach.
13-letnia wówczas Danuta Napiórkowska-Jarzębowska, przywieziona tam z Namysłowa - po stracie nowo narodzonego brata - opisała bohaterstwo Jerzego Karwowskiego. Był to zakonspirowany żołnierz AK pracujący jako kierownik, zignorował rozkaz Niemców o stawieniu się na zaminowanym placu. Ukrył około 30 warszawskich dzieci i ich rodziny w fundamentach maszyn i suszarniach ligniny, przez dwa tygodnie potajemnie dostarczając im żywność pod nosem Gestapo.
Zbrodnia w Sycowie i kłamstwo historyczne
Najbardziej mrocznym epizodem była egzekucja w Sycowie. 21 stycznia 1945 roku żołnierze radzieccy „przejęli” od eskorty SS kolumnę 13 Powstańców Warszawskich. Polaków wpędzono do kanałów miejscowej gazowni, rozebrano do bielizny, powiązano im ręce z nogami i zamordowano strzałami w tył głowy. Przez dekady na ich mogile widniała tablica kłamliwie przypisująca sprawstwo „bestialskim hitlerowcom”.
Strach przed sowieckimi „wyzwolicielami” był tak wielki, że inni powstańcy - Piotr Rutkowski i Marian Fluder - słysząc o planowanych transportach na Syberię, uciekali z Oleśnicy lasami, przekupując wartowników alkoholem.
Powstańcze ślady w powojennej Oleśnicy
Po wojnie w Oleśnicy osiedliło się wielu bohaterów zrywu z 1944 roku. Wśród nich była Halina Urbaniak ps. „Lilijka”, łączniczka i sanitariuszka ze Zgrupowania „Radosława”, która po przejściu przez Ravensbrück poświęciła życie edukacji młodzieży w Oleśnicy.
Ważną rolę odegrał również ppłk Andrzej Rzewuski ps. „Hańcza”, uczestnik powstania, który w 1945 roku został ostatnim komendantem Okręgu Poznańskiego AK i twórcą struktur WSGO „Warta”, obejmujących ten teren. Ostatecznie rozwiązał organizację 15 listopada 1945 roku po otrzymaniu odpowiednich wytycznych z Londynu. Jedenaście dni później został zatrzymany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Zmarł niecały rok później w więzieniu.
Męczeństwo warszawiaków odnotowano nawet w relacjach z obozów jenieckich - Stanisław Młynarz wspominał grupę „małych powstańców” w wieku 8–14 lat, których widział w Mauthausen, spędzających mroźną noc na gołej ziemi.
rd, źródła: "Żołnierze Armii Krajowej na terenie powiatu oleśnickiego i sycowskiego w latach 1942-1956", dr Barbara Kołodrubiec; program ODKRYWA.MY - odcinek pt. "Oleśnica. Zbrodnie Sowietów przerażały nawet nazistów", Piotr Paszkowski














