Na ratunek zakleszczonej sarnie. Jako jedyny zatrzymał się kierowca autobusu
Ciekawostkidzisiaj o 08:55Komentarze Facebooka
Jak relacjonuje kierowca, wcześniej wykonywał swój poranny kurs i wracał po odwiezieniu dzieci do szkoły. - Jechałem z pasażerami, później po kolejnych pasażerów. W miejscowości Ślizów zawróciłem, zabrałem dzieci do szkoły i wracając dalej ta sarna była. Nikt po prostu na to nie reagował przez 30 minut - opowiada pan Łukasz.
Widząc zwierzę uwięzione w metalowych barierkach, zatrzymał autobus i próbował pomóc. Okazało się jednak, że sarna była zbyt mocno zakleszczona.
- Zatrzymałem się, próbowałem jej pomóc, ale niestety sam nie byłem w stanie jej uratować, gdyż była mocno zakleszczona. Zadzwoniłem na numer 112 i bardzo szybko pojawiła się straż pożarna. Po około dziesięciu minutach było już po całym zdarzeniu - relacjonuje. Zwierzę odzyskało wolność.
Kierowca podkreśla, że chciałby, aby podobne sytuacje spotykały się z większą reakcją ze strony przechodniów i kierowców. - Apeluję o troszkę empatii, bo w dzisiejszych czasach ludzie na takie rzeczy nie reagują i to naprawdę jest ciężki temat - mówi.
Historia z Sycowa pokazuje, że czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę i wykonać jeden telefon, aby uratować życie. Dotyczy to nie tylko ludzi potrzebujących pomocy, ale również zwierząt, które znalazły się w niebezpieczeństwie. Bo miarą naszego człowieczeństwa jest to, jaki mamy stosunek do otaczającego nas świata.
rd















