Oskarżony o usiłowanie zabójstwa żony. Sąd zmienił kwalifikację czynu
Aktualności28.11.2025 o 07:00Komentarze Facebooka
We wrześniu 2022 roku w jednym z mieszkań w Twardogórze doszło do kłótni pomiędzy małżonkami. Jej świadkiem było ich małoletnie dziecko. Mężczyzna usłyszał m.in. zarzut usiłowania zabójstwa z użyciem noża i na kilka miesięcy trafił od aresztu.
Oskarżony nie przyznawał się do winy. Jak podawało wcześniej Polskie Radio Wrocław, odmówił składania zeznań przed sądem. Za to na sali przytoczono fragmenty jego przesłuchania. Uważał, że chodziło o spisek pomiędzy jego żoną a lokalnym policjantem, z którym miała mieć romans. Oliwy do ognia dolewał fakt, że to on zatrzymywał go po zdarzeniu.
- Ja się po jakimś czasie zapytałem funkcjonariuszy o co chodzi, a oni że jestem podejrzany o usiłowanie zabójstwa. Oni chcą mnie wrobić. Ja dopiero co wyszedłem z aresztu, oni coś musieli między sobą uzgodnić, żeby mnie wpakować znowu do więzienia. Chciałbym dodać, że wypiłem wtedy 3 piwa przez cały dzień i w związku z tym wyszło w badaniu, że jestem pod wpływem alkoholu. Uważam, że (tu padają dane policjanta - przyp. red.) celowo mnie zaczepia, żebym ja stracił panowanie nad sobą i żeby mi zrobić kolejna sprawę - opowiadał oskarżony i przyznał, że byli z pokrzywdzoną w trakcie sprawy rozwodowej. Cytat pochodzi z PRW.
Najpierw w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu zapadł nieprawomocny wyrok stwierdzający, że mężczyzna jest winny narażenia kobiety na ryzyko utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sąd Apelacyjny natomiast obniżył wyrok do spowodowania lekkiego uszczerbku. Nie stwierdzono, aby istniał spisek pomiędzy policjantem a kobietą.
Jak się dowiedzieliśmy, w tej sprawie przeprowadzono szereg czynności – przesłuchano dziecko pary oraz zlecono sporządzenie opinii przez biegłego. - Prokuratura sformułowała niezwykle daleko idący zarzut, opierając się wyłącznie na relacji pokrzywdzonej dotyczącej przebiegu zdarzenia. Tymczasem już wstępna analiza ujawnionych obrażeń – ograniczonych do powierzchownych nacięć na dwóch palcach dłoni, które biegły powołany przez prokuraturę opisał jako mogące powstać także w wyniku samookaleczenia w trakcie prac kuchennych – zestawiona z wersją wydarzeń przedstawioną przez pokrzywdzoną w postępowaniu przygotowawczym, powinna skłonić do poważnych wątpliwości co do zasadności kwalifikacji prawnej czynu. Należy podkreślić, że jeszcze na wczesnym etapie postępowania przygotowawczego przeprowadzono dowód z przesłuchania małoletniego świadka. Wydaje się, że także i to zeznanie w zestawieniu z opinią biegłego powinno pchnąć organy ścigania do weryfikacji tezy o usiłowaniu zabójstwa - komentuje obrońca Jarosława S., adw. Mateusz Ratajski z Kancelarii SKR Stebnicki Kapalska Ratajski.
- Ostatecznie można przyjąć, że to opinia biegłego sporządzona przed Sądem, oceniona w kontekście całego materiału dowodowego, jednoznacznie przesądziła, że w sprawie nie sposób mówić ani o usiłowaniu zabójstwa, ani nawet o narażeniu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia czy ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że sąd apelacyjny dostrzegł te okoliczności i w tym zakresie w całości podzielił argumenty zawarte przez obronę w apelacji od wyroku sądu okręgowego - dodał.
Mężczyzna został prawomocnie skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej oraz zakaz kontaktowania się z nią, oprócz omawiania spraw dotyczących wychowania dzieci.
rd












