reklama
reklamareklama
Dziś jest czwartek, 2 kwietnia. Imieniny Franciszka, Władysława, Urbana.
14℃
(zachmurzenie duże). Zobacz prognozę pogody

Dlaczego zmarł sześciomiesięczny Igorek? Sprawą zajęła się prokuratura [WIDEO]

Aktualności21.08.2025 o 07:00Komentarze Facebooka
Dlaczego zmarł sześciomiesięczny Igorek z Oleśnicy? Na to pytanie póki co bezskutecznie odpowiedzi szukają rodzice chłopczyka. Sprawę wyjaśnia prokuratura, która czeka na opinię specjalisty.



Śmierć sześciomiesięcznego Igorka. Niepokojące objawy

Igorek z Oleśnicy zmarł, gdy miał zaledwie sześć miesięcy. Był piątym dzieckiem w rodzinie, która bardzo go kochała. Niedawno go pochowano. Na grobie chłopczyka są znicze, kwiaty, pluszaki i wiatraki. Tak jakby miał zaraz wrócić i się nimi bawić. Pozostawił po sobie niezwykłe wspomnienia. Nie płakał, zarażał innych swoim uśmiechem i pogodą ducha. Wszystko zaczęło się od objawów, które mogły świadczyć o ząbkowaniu. Do tego był w czasie rozszerzania diety.

- 25 lipca poszłam z Igusiem do lekarza, do przychodni na Kilińskiego, bo dziecko nam gorączkowało od czwartku - relacjonuje Anna Pacyna, mama Igorka. Kiedy pojawiła się gorączka, nie było akurat wolnych miejsc. Dlatego wybór padł na ten termin.

- Doktor (…) powiedziała, że dziecko, w dziecku ząbki idą, że od dziąsełek. Dostaliśmy maść i przeciwbólowe leki. Wróciliśmy do domu, było wszystko okej - słyszymy.

Potem znowu wróciły wymioty. Rodzina znowu wybrała się do przychodni, gdzie przyjęła ich inna lekarka. - Doktor (...) podczas wizyty, podczas badania powiedziała, że dziecku nic nie dolega, tylko, że to przez dziąsła dziecko wymiotuje - opowiada pani Anna. - Pytałam się, czy da mi skierowanie do szpitala. Powiedziała, że ona nie ma takiej potrzeby nam dać tego skierowania, bo to od dziąseł dziecko nam wymiotowało - dodała.

Skrzep z krwi. „Byli oburzeni, że ich obudziliśmy przed piątą”

Znowu wszystko wydawało się wracać do normy. Pewnej nocy mama Igorka poczuła od niego zapach krwi. - Zajrzałam do pampersa, a tam skrzep z krwi - powiedziała A. Pacyna. Szybko pojechali do szpitala, a dokładniej na nocną i świąteczną opiekę medyczną.

- Tam pan doktor przebadał dziecko, jakby chciał, a nie mógł. W ogóle wszyscy byli oburzeni, że ich obudziliśmy przed piątą. Przebadał dziecko, nawet dobrze brzucha nie zbadał, nic. Dał mi skierowanie, powiedział, że pójdę sobie albo na oddział pediatryczny, na przyjęcie, albo pójdę sobie do domu. To już będzie ode mnie zależało, co ja zrobię. Mimo to, że widział ten skrzep u Igusia jeszcze raz w pampersie, bo Iguś zrobił jeszcze raz ten skrzep. Więc nie zastanawiałam się, wzięłam to skierowanie, poleciałam szybko od przodu do szpitala - kontynuuje pani Anna.

- To pani pielęgniarka z izby przyjęła do mnie z pretensją, dlaczego ja ich budzę przed piątą, że nie mam co robić. Jak im powiedziałam, jaka jest sytuacja, o co mi chodzi, dlaczego ja przyszłam do nich o pomoc, to wielkie pretensje, że mi się bardzo nudzi w nocy z dzieckiem. Za chwilę, jak zobaczyły, że z tej pupci krew leci z tego odbytu, to same nie wiedziały, co robić. Zawołały lekarkę, która spała. Ona zdecydowała, że dziecko musi trafić na chirurgię, na Borowską. I to w trybie pilnym - wspomina.

Problemy ze sprzętem i długi czas oczekiwania na karetkę. „Nasze dziecko zmarło”

Dalej pojawiły się problemy ze sprzętem. - Aparaturę mieli zepsutą w zabiegowym. Poszliśmy z dzieckiem obok do sali, tam też już była zepsuta. Dopiero zespół zadecydował, że mają przecież w karetce butlę z tlenem. Czekaliśmy prawie dwie godziny na karetkę, żeby ktoś po nas przyjechał. Mimo to, już nas później tam nie wpuścili - brzmi dalsza relacja mamy Igorka.

Kiedy karetka przyjechała, padła decyzja, że bliżej znajduje się szpital przy Koszarowej. Stan Igorka był ciężki. - Dziecko zaczęli reanimować w karetce, bo serduszko stanęło. I tam dopiero go zaintubowali. Zmieniliśmy trasę na Koszarową, bo tam było bliżej. Tam robili wszystko, co mogli, żeby go uratować, ale nie udało im się. Nasze dziecko zmarło 29 lipca o godzinie 9:30 - nie kryje wzruszenia pani Anna.

Rozbieżności w dokumentacji medycznej

Okazuje się, że oleśnicki szpital wydał dwie podobne karty informacyjne, na co miał zwrócić uwagę personel z Koszarowej. Różnią się one godzinami. Na jednym widnieje informacja, że małego pacjenta wypisano o godzinie 6:29, a na drugiej, że o 7:40. Do tego pojawia się wzmianka o intubacji chłopca wraz z podaną wartością saturacji.

- Stan zastany w karetce na g. 8:40 - chory nie był zaintubowany, prowadzone było uciskanie klatki piersiowej przez ratowniczkę (…) - napisała natomiast lekarka z Koszarowej.

- Oni tu napisali, że zaintubowali naszego synka rurką 3, a okazało się, że dziecko było zaintubowane dopiero w karetce, rurką 4,5 go zaintubowali - podkreśla niejasności mama Igorka.

Warto zaznaczyć, że intubacja ponowna, czyli ponowne wprowadzenie rurki intubacyjnej do dróg oddechowych, jest procedurą, która może być konieczna po usunięciu rurki intubacyjnej, w przypadku ponownej niewydolności oddechowej lub innych komplikacji.

Pytania bez odpowiedzi. Prokuratura czeka na opinię

- Dlaczego nasze malutkie szczęście nam odeszło? Czy to, że wina jest szpitala, czy oni nie zaintubowali, że nie dali mu szybciej tej rurki, nie włożyli? Może udałoby się go uratować, gdyby lekarka (z przychodni - przyp. red.) nam dała skierowanie do szpitala? - pyta mama Igorka.

Jak podkreśla, przez tragiczną sytuację i sposób, w jaki została potraktowana w lecznicy straciła zaufanie do lekarzy. - Jak nam dzieci zachorują, gdzie mamy iść? Gdzie się udać? Bo szpital uważałam za porządną placówkę, bo piątkę dzieci tam urodziłam. Pięć cesarek przeszłam. A to takie nagle bezczelne zachowanie, po co ja ich budzę? Że mi się nudzi w nocy? Przyszłam po pomoc dla swojego dziecka - zaznacza.

Oleśnicka przychodnia na tym etapie nie chciała komentować sprawy. Pytania o sposób przyjęcia małego pacjenta i rozbieżności w dokumentacji wysłaliśmy też do szpitala. Nadal czekamy na odpowiedzi. Prokuratura natomiast oczekuje na szczegółowe wyniki sekcji zwłok oraz analizę dokumentacji medycznej. Rodzice Igorka liczą, że śledczy uzyskają odpowiedzi, dlaczego ich synek zmarł.



pp

Podziel się tym artykułem na Facebooku

reklama
reklamareklamareklamareklamareklamareklama

Komentarze Facebooka

Ostatnio dodane
Zobacz więcej
Wersja strony: stacjonarna / mobilna
PW Media © 2009-2026 @:
Nawigacja: Kontakt z redakcją i reklama / Regulamin / Polityka prywatności
MojaOlesnica.pl w mediach społecznościowych: Facebook / Instagram / YouTube