
Trwa okres przedświąteczny, w którym kupujemy więcej niż zwykle. Często są to prezenty dla naszych bliskich. W związku z tym pojawia się pytanie czy mogę taki zakup zwrócić do sklepu, jeśli okaże się np. nietrafionym podarunkiem. Przypominam, że co do zasady nie ma zwrotów w sklepach stacjonarnych. To czy taki zwrot zostanie przyjęty, zależy tylko i wyłącznie od woli sprzedawcy.
Inaczej wygląda ta kwestia, gdy kupujemy na odległość czyli np. przez internet lub poza lokalem. Wtedy mamy ustawowe 14 dni na zapoznanie się z towarem i decyzję czy go zostawiamy czy odsyłamy. Czasem sprzedawcy wydłużają ten termin, dlatego warto czytać regulaminy, które sklepy mają obowiązek publikować na swoich stronach internetowych.
Generalnie zasada jest taka, że w ciągu 14 dni od zakupu wysyłamy oświadczenie o odstąpieniu od umowy, a następnie mamy kolejne 14 dni na odesłanie towaru. Zakupy internetowe trochę przyzwyczaiły nas do tego że mamy możliwość zwrotu, dlatego zdarza się, że trafiają do mnie po pomoc osoby rozczarowane, którym sklep odmówił przyjęcia towaru.
Chciałabym jeszcze uczulić, szczególnie panie, które często korzystają z zakupów na tzw. live’ach czyli sklepach, które oferują swoje produkty online za pomocą wideo na żywo w mediach społecznościowych. Często tam słyszymy: że zwrotów nie ma, że zakupione produkty nie podlegają reklamacji. Oczywiście nie jest to prawdą. Mamy tu typową sprzedaż na odległość i prawa konsumentów nam jak najbardziej przysługują. Pytanie czy w takiej sytuacji faktycznie chcemy coś u tego sprzedawcy zamówić?
Niedawno miałam przypadek chłopca, który za swoje pieniądze ze skarbonki, kupił mamie w prezencie biżuterię za kilkaset złotych. Początkowo sklep odmawiał jej przyjęcia, ale finalnie udało się ją zwrócić, bowiem według przepisów kodeksu cywilnego, osoba która nie ukończyła 13 lat nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych i sprzedawca nie powinien jej tych rzeczy sprzedać. Biżuteria to nie batonik za kilka złotych.
Co istotne, nie każdy towar podlega zwrotowi. Są wyjątki, np. nie oddamy pióra z grawerem czy koszulki z zaprojektowanym przez nas nadrukiem, czyli rzeczy wykonane specjalnie dla nas, według naszych wskazówek. Nie możemy zwrócić także towarów, które otrzymujemy w zapieczętowanym opakowaniu, np. płyta z muzyką, a także takich, których po otwarciu nie można zwrócić ze względu na ochronę zdrowia lub higienę np. soczewki kontaktowe czy odpakowany kosmetyk. Kolejne to towary z krótkim termin przydatności do użycia, jak niektóre artykuły spożywcze. Zwykle nie można również zwrócić biletów na koncert czy do teatru. Także uważajmy przy doborze świątecznych prezentów.
Często konsumenci mają dylemat czy mogą przysłany towar odpakować, a w przypadku urządzeń czy mogą je podłączyć. Towar można oczywiście odpakować i sprawdzić jego przydatność w taki sposób, jakby zakupu dokonywało się w sklepie stacjonarnym. Natomiast nie można zwracać towaru, który nosi ślady użytkowania, został uszkodzony czy zabrudzony, bo wtedy sprzedawca może nas obciążyć za zmniejszenie wartości towaru.
Pamiętajmy też, że w czasie kiedy sprzedawcy internetowi przygotowują na święta specjalne oferty i promocje, także wzmaga się działalność cyberprzestępców. Dlatego musimy być czujni, aby zakupy na święta nie kosztował nas zbyt drogo. Należy z tego natłoku komunikatów marketingowych odrzucić te, które mogą nam przysporzyć problemów. Kupując w sieci musimy być racjonalni, a nie emocjonalni. Aby nie paść ofiarą naciągaczy, zawsze sprawdzajmy dokładnie adres strony internetowej, na którą wchodzimy. Niestety tworzy się ostatnio coraz więcej fałszywych stron, łudząco podobnych do tych, które znamy, a w których adresie zmieniono tylko jedną literkę np. z „i” na „l” co jest prawie niewidoczne. Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie Konsumentka, która straciła bezpowrotnie dość sporą kwotę, dokonując zakupów na stronie Zalando. Niestety była to strona podszywająca się pod tę znaną markę. Hitem oszustów, zaobserwowanym w tym roku, są ogłoszenia z likwidacjami kolekcji czy zamknięciem sklepów połączonych z wyprzedażami.
Dlatego powtarzam do znudzenia: czytajmy regulaminy sklepów. Tam znajdziemy m.in. dane kontaktowe do sprzedawcy, informacje o możliwości i sposobie zwrotu towarów oraz o trybie składania reklamacji. Jeśli tych informacji nie ma, albo regulamin wygląda podejrzanie, np. napisany jest łamaną polszczyzną, to najlepiej odpuścić sobie zakupy w tym sklepie. Czytajmy także opinie, wiele nam mogą powiedzieć o produkcie i o sprzedawcy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami sprzedawca musi podawać informacje, czy i w jaki sposób zapewnia, że publikowane opinie pochodzą od konsumentów, którzy używali danego produktu lub go nabyli, więc skończyły się czasy kupowania pozytywnych komentarzy i usuwania tych negatywnych.
Od zeszłego roku, sprzedawcy mają także obowiązek podawania cen promocyjnych łącznie z informacją o cenie, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Dzięki temu możemy ocenić czy faktycznie mamy do czynienia z promocją. Wcześniej sprzedawcy, przed ogłoszeniem akcji promocyjnej często zawyżali ceny, które potem przyciągały sporą obniżką, a której tak naprawdę nie było.
Podsumowując, gdyby każdy konsument poświęcił dosłownie minutę na zapoznanie się z regulaminem, z całą pewnością miałabym jako rzecznik mniej interwencji, a kupujący więcej spokoju i zadowolenia z udanych zakupów.
Katarzyna Sobczyk-Pienio / Powiatowy Rzecznik Praw Konsumentów w Oleśnicy
Komentarze (2)
Największym oszustem jest sam skarb państwa. Policja w Oleśnicy zwracała mi należności świadka przez 18 miesięcy. Sąd w Oleśnicy oszukuje podając niepełny numer rachunku bankowego. US zwraca ci nadpłatę podatku dopiero po pewnym czasie ale ty musisz dopłacić wyrównanie podatku w terminie ostatniego dnia złożenia deklaracji.
ZgłośNajwięcej oszustów to w Warszawie na Wiekskiej wszystkich oszukują i mamy coraz drożej pełno uchodźców i rządy Berlina.
Zgłoś










