
zdj. ilustr. / arch.
Sprawa dotyczy zdarzenia z 2024 roku, w wyniku którego poszkodowana została 26-letnia mieszkanka Świerznej. Z ustaleń śledczych wynika, że 42-letni właściciel trzech psów zostawił otwarte drzwi samochodu, gdy otwierał bramę swojej posesji. Zwierzęta wybiegły z pojazdu i dotkliwie pogryzły poszkodowaną. Przyleciał po nią śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jej stan określano jako ciężki.
Dzisiaj sąd odczytał orzeczenie kończące postępowanie w pierwszej instancji. Jednak wyłączył jasność jego uzasadnienia. Sędzia Marek Stefanowski uznał oskarżonego za winnego i wymierzył mu karę roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres dwóch lat. Oprócz tego nałożono na niego obowiązek zapłaty świadczeń finansowych na rzecz pokrzywdzonej - 32 tys. zł tytułem odszkodowania oraz 100 tys. zł nawiązki za doznaną krzywdę. Zobowiązano go także do pokrycia kosztów sądowych w wysokości 8 tys. zł.
Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza możliwość wniesienia apelacji przez obie strony. Chwilę przed ogłoszeniem orzeczenia na korytarzu sądu doszło do scysji pomiędzy rodzinami oskarżonego a pokrzywdzonej.
rd







