reklama
reklama
Dziś jest piątek, 25 września. Imieniny Aurelii, Kleofasa, Władysława.
MojaOlesnica.pl na Facebooku

Nietypowe oszustwo na samochód

Aktualności10.12.2019 o 08:24Komentarzy:
Chciwość i chęć szybkiego zarobku to źli doradcy. Warto dokładnie sprawdzać kontrahentów i nie ufać przypadkowym osobom. Ku przestrodze prezentujemy kryminalno-obyczajową historię, która wydarzyła się naprawdę.


Przyszły "zięć" okazał się oszustem i wyłudził od poszkodowanego kilkadziesiąt tysięcy złotych

Oszustwa mają wiele oblicz. Niektóre polegają na sprzedaży fikcyjnych przedmiotów, a kontakt ze sprzedającym urywa się, gdy przestępca otrzyma zapłatę za towar. Bywają też oszustwa bankowe, polegające najczęściej na zaciąganiu pożyczek na podstawione osoby.

Inni podszywają się pod członków rodziny, policjantów, a jeszcze kolejni oferują "cudowne" urządzenia pseudomedyczne, oczywiście za wysoką i wygórowaną kwotę, najczęściej na wysokooprocentowane raty. Przestępstwa właśnie tego rodzaju głównie są wycelowane w starsze osoby.

Jednak warto pamiętać, że prawdziwych, wielkich okazji nigdy nie ma. Zwłaszcza, jeśli ktoś oferuje coś po wyjątkowo zaniżonej cenie. Warto przy tym pamiętać, że chciwość i poczucie wyjątkowej "okazji", to źli doradcy. Przy każdej takiej transakcji w naszych głowach powinna zapalać się ostrzegawcza "lampka".

Poniżej ku przestrodze publikujemy informację na temat jednej ze spraw prowadzonych przez policję i prokuraturę. Pewne szczegóły zostały zmienione, a cytaty zmyślone, podobnie jak imiona postaci. Jednak podobna historia wydarzyła się naprawdę i swoją część miała na terenie powiatu oleśnickiego.

Kamila poznała Darka w trakcie pracy za granicą. Jak wielu młodych ludzi, szukała okazji, aby właśnie tam zarobić na lepszy start w Polsce. Coś jej podpowiadało, że znajomość z Darkiem może być przyszłościowa. Przyjechała do swojej rodzinnej miejscowości. Na przyjęciu rodzinnym, zorganizowanym z okazji urodzin babci, przedstawiła Dariusza. Nie pochodził stąd, tylko z głębi Polski.

Rodzina była zachwycona. Darek, około czterdziestki, sprawiał wrażenie kawalera niemal idealnego. Po kilku głębszych "przyszłemu teściowi", Janowi, zaproponował intratny biznes. Był miły, przekonujący, dobrze patrzyło mu się z oczu. Sprawiał wrażenie porządnego człowieka - Wie pan, mam wtyki, gdzie trzeba. Mogę załatwić samochód z salonu za ułamek katalogowej ceny - zapewniał.

Janowi, lokalnemu przedsiębiorcy, powinna zapalić się lampka. Tak się jednak nie stało. Pomysłowy Dariusz wykorzystał okazję. Wkrótce obaj się skontaktowali i przeszli do czynów. "Metoda na samochód" w atrakcyjnej cenie była prosta. - Wystarczy zapłacić 30 tysięcy złotych za nowe, luksusowe auto z salonu. Pan wybiera, który model. Potem pieniądze damy komu trzeba, bo są to egzemplarze tylko dla nielicznych - przekonywał przyszły "zięć".

W końcu obaj pojechali do firmowego salonu do Warszawy. Darek był na "ty" ze sprzedawcą, co jeszcze potęgowało poczucie jego tajemnej zmowy z przedstawicielem dilera. O tym, jak wykorzystał prostą socjotechnikę, będzie wyjaśnione zaraz. - Cześć, oto mój przyszły teść, o którym ci mówiłem - zaczął. Po pewnym czasie "teść" wybrał wymarzone auto. - Biorę ten model, jest doskonały - wskazał Jan na jedną z luksusowych limuzyn.

Sprzedawca w salonie wydrukował dokumenty, a Jan bez wahania je podpisał. Nawet nie sprawdził, co dokładnie. Auto miało być już tak blisko! Darek przekonał go, że trzeba podjechać w jeszcze jedno miejsce, aby zapłacić "komu trzeba" 30 tysięcy złotych za samochód. Jan zaparkował i miał poczekać. Dariusz poszedł, ale już nie wrócił. Jego telefon nie odpowiadał.

Poszkodowany po godzinie miał już poważne podejrzenia, że właśnie padł ofiarą oszustwa. I to tak perfidnego! Czujność Jana uśpiła postawa Darka i fakt, że spotykał się z jego córką. Na szczęście udało się przekonać pracowników salonu, że nie był świadomy tego, co podpisywał. Okazało się, że był to dokument z zamówieniem, który obligował go do odbioru pojazdu i zapłaty niemal 400 tysięcy złotych. Procedurę udało się odkręcić.

Sprawą zajęła się policja i prokuratura. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że już wcześniej Dariusz był w salonie i uprzedził sprzedawcę, że kupno auta ma być formą "prezentu od rodziny dla Jana". Oczywiście, nikt od dilera nie był świadomy tego, że ich firma została użyta do prostego, aczkolwiek w pewien sposób wyrafinowanego szwindlu.

Podejrzany Dariusz nadal ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości, a wyłudzonych pieniędzy nadal nie udało się odzyskać. Jego prawdziwe personalia są znane śledczym.

Piotr Paszkowski

Podziel się tym artykułem na Facebooku

reklama
reklamareklamareklamareklama

Komentarze Facebooka

Ostatnio dodane
Zobacz więcej
Wersja strony: stacjonarna / mobilna
PW Media © 2009-2020. @:
Nawigacja: Kontakt z redakcją i reklama / Regulamin / Polityka prywatności
MojaOlesnica.pl w mediach społecznościowych: Facebook / Instagram / YouTube