reklama
reklama
Dziś jest czwartek, 21 lutego. Imieniny Eleonory, Kiejstuta, Fortunata.
MojaOlesnica.pl na Facebooku

Złoto nazistów ukryto pod Oleśnicą?

25.03.2018 o 08:25Komentarzy: 64Kategoria: Ciekawostki
Złoto i platyna, które były wywożone z pokonanych nazistowskich Niemiec, zostały ukryte pod Oleśnicą? Sensacyjne doniesienia w tej sprawie opublikował magazyn "Odkrywca".


Co stało się ze złotem nazistów? I czy relacja, którą zainteresowały się służby specjalne PRL-u, była prawdziwa?

Na portalu interia.pl pojawił się ciekawy artykuł z magazynu "Odkrywca". Jego autorem jest pisarz Tomasz Rzeczycki, który swoje rozważania określa mianem "gdybanologii".

- Słynna sprawa "złota Wrocławia" miała więcej wątków niż dotychczas znane... - zaczyna autor, wskazując na możliwy wątek oleśnicki całej historii, bo są to Ziemie Odzyskane, gdzie mogło znajdować się niemieckie złoto i platyna.

Szczególnie w okresie PRL-u służby specjalne gorączkowo poszukiwały skarbów, aby wzmocnić krajową kasę. Oprócz słynnej i wciąż nieznalezionej Bursztynowej Komnaty, pojawiło się wiele legend na temat kosztowności po niemieckiej, nazistowskiej III Rzeszy.

W materiale "Odkrywcy" dowiadujemy się, że w latach 70. XX wieku na antenie Polskiego Radia Wrocław w porozumieniu ze Służbą Bezpieczeństwa wyemitowano reportaż "Kryptonim Złoto".

- Pokłosiem reportażu wrocławskich radiowców był między innymi anonimowy kontakt telefoniczny ze strony mieszkańca jednej ze wsi koło Sycowa, czyli miasta położonego w pobliżu linii kolejowej z Oleśnicy do Kępna. Człowiek ten zadzwonił do redaktora Dionizego Sidorskiego, przekazując szereg informacji. O sprawie wiemy dzięki pismu, jakie 2 lutego 1973 roku skierowane zostało do Naczelnika Wydziału II Służby Bezpieczeństwa KWMO we Wrocławiu. Podpisał je I zastępca Komendanta Powiatowego MO d.s. Służby Bezpieczeństwa w Sycowie kpt. Eugeniusz Król, a opracował por. Władysław Kowalski. Dokument znajduje się od pewnego czasu w zbiorach Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Niestety, w teczce, do której go przydzielono, brak jest informacji co do dalszych losów sprawy - czytamy w "Odkrywcy".

Wiadomo, że mundurowi dotarli do osoby, która nie była bezpośrednim świadkiem, lecz znała historię o transporcie złota i platyny. - W roku 1945, wracając wraz ze znajomymi z Wrocławia w kierunku Oleśnicy pieszo po torach, w bliżej nieokreślonym miejscu koło lasu spotkali wagon towarowy na torach. Z ciekawości usiłowali otworzyć drzwi i zobaczyć jaka jest zawartość wagonu. W czasie usiłowania otwarcia drzwi z wagonu tegoż padł strzał więc wraz z towarzyszem podróży schowali się pod wagon. Ponieważ będąc pod wagonem prowadzili rozmowę w języki polskim z wagonu wyszedł żołnierz polski z ranną głową, oświadczając, że wieźli złoto z Berlina do Warszawy lecz zostali ostrzelani i pozostali żołnierze zginęli. Aleksandrowicz i jego kompan założyli opatrunek wspomnianemu żołnierzowi i dowiedzieli się od niego, że zostali ostrzelani przez żołnierzy radzieckich. W czasie ich rozmowy w pobliżu wagonu przejeżdżał mężczyzna wozem zaprzężonym w krowy, którego zaangażowali do rozładunku zawartości wagonu tzn. złota, platyny i innych. Całość zawartości oprócz ostatniego wozu złożyli w pobliżu znajdujących się stawów do okopów, które zamaskował żołnierz a ostatni transport, z uwagi na załamanie się wozu, złożyli koło pojedynczo spalonego budynku do dołu po ziemniakach. Po zamaskowaniu całości wóz i krowy oddali właścicielowi, a sami wraz z żołnierzem udali się do Namysłowa gdzie Aleksandrowicz i jego znajomi poszli w swoją stronę, a żołnierz w swoją - brzmi relacja cytowana przez magazyn.

Pojawił się też dopisek, jakoby "Aleksandrowicz zaraz po wojnie wybudował nowe zabudowania, a ludzie mówili, że przywiózł złoto". Autor jednak krytycznie patrzy się na tą historię.

- Trochę zdumiewający jest też finał opowieści. Oto cała ekipa, czyli polski żołnierz o nieustalonych do dziś personaliach, pan Aleksandrowicz ze swoimi kolegami i właściciel furmanki kończą ukrywanie złota w okopach i w dole po ziemniakach, po czym - jak gdyby nigdy nic - każdy idzie sobie w swoją stronę. Ot tak po prostu, jak gdyby przed chwilą uczestniczyli w zakopaniu cebulek tulipanów, które mają wykiełkować na wiosnę. Dziwne, prawda? A może wcale nie? Może był to kolejny mylny trop w latach gierkowskich, kiedy to władze komunistyczne próbowały szukać gdzie się da niemieckiego złota - podsumowuje T. Rzeczycki.

Zobacz też: Cały materiał na portalu interia.pl

rd, źródło: interia.pl/Odkrywca

reklama

Podziel się tym artykułem na Facebooku

reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama

Skomentuj

Osoba komentująca oświadcza, że nie będzie publikować treści o charakterze bezprawnym i tym samym akceptuje regulamin. Komentarze internautów nie muszą być zgodne z poglądami redakcji.
Podpis:

Komentarze (64)

jw.25.03.2018 o 09:45

Tak znajdą jak ten pociąg.

Zgłoś
Tylko szukać25.03.2018 o 09:34

To było w Gronowicach!

Zgłoś
Mamy złoto25.03.2018 o 09:31

Z tym zlotem to prawda! Tylko, że należy szukać tuż za Dalborowicami! Popytajcie starszych mieszkańców jak to Niemcy i Francuz szukali złota i ileż razy zjawiali się ze sprzętem i to od lat 60-tych?!

Zgłoś
Covalsky25.03.2018 o 09:26

No się zacznie rycie w życie!

Zgłoś
reklama
Ostatnio dodane
Dwa miliony na nowy skatepark
dzisiaj o 10:30/ Aktualności
Kolejna kraksa na Dobroszyckiej!
dzisiaj o 10:18/ Aktualności
Możliwości Przytul Pyska na wyczerpaniu
dzisiaj o 09:59/ Aktualności
Chcą przebudować ul. Armii Krajowej
dzisiaj o 09:27/ Aktualności
Powiatowe Targi Edukacyjne
dzisiaj o 09:16/ Aktualności
Zobacz więcej
reklama
Obserwuj nas
reklama
Wersja strony: stacjonarna / mobilna
PW Media © 2009-2019. @:
Nawigacja: Kontakt z redakcją i reklama / Regulamin / Polityka prywatności
MojaOlesnica.pl w mediach społecznościowych: Facebook / Instagram / YouTube